Również się przywiązuję. Pierwsze, fajne autko w moim życiu (Audi 5000) kupiłem od Niemki, jako dwulatka z przebiegiem 33 kkm. Jeździłem nim 12 lat i sprzedałem gdy miała 360 kkm. Jak dbałem o Audiczkę najlepiej świadczy fakt, że jeździ do dziś na taxi, a właściciel jest w niej zakochany.
Kolejne było Volvo 850, które jest i będzie ze mną do mojej śmierci. Nigdy nie sprzedam mojej Vołowinki. To najfajniejsze autko wszech czasów, zaraz po Jagu F-Type, Stratosce i Audi Quatro
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Niestety na dwa pierwsze mnie nie stać, a Quatrówka już się robi. Miałem sporo szczęścia, że gość od którego ją kupiłem nie wiedział, że ma Sport Quarto i sprzedał mi ją w cenie zwykłej, czyli jakieś 12 razy poniżej wartości kolekcjonerskiej
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Żarciowozy to inny temat. Staram się kupić do 1000 Euro. Doinwestować tak żeby posłużyły kilka lat, regularnie serwisuję nie oszczędzając, a jak się zaczynają sypać oddaję na złom. Traktuję je po prostu jako sprzęt do zarabiania. Nic więcej - czysta ekonomia i zero sentymentów.