Cytat:
|
(...) wielu powie bo ale zaraz przecież silniki 2.2 to badziew... i trudno się z tym nie zgodzić.
(...) I długo się będzie odbijać czkawką w Fordzie.
|
Dziwi mnie fakt, że mimo, że te silniki i pochodne już od czasu wejścia w common rail wykazują się dużą usterkowością, to Ford przez tyle lat nic z tym konkretnego nie zrobił. Gwarancja na 200 tys??? A cóż to jest za przebieg dla dostawczaka, szczególnie latającego na międzynarodówce? To jest rok, czasem trochę dłużej. Poza tym jak taki silnik strzeli komuś w trasie np we Francji, to koszt naprawy/wymiany silnika jest tylko częścią strat jakie poniesie właściciel. Bo może gwarancja pokryje koszt silnika, moooże hotel czy samolot powrotny dla kierowcy, a co z karą za nieterminową dostawę, co z brakiem uzyskiwania dochodów przez czas naprawy, co z autem zastępczym? Czy w tej Gwarancji 12 jest to wszystko? Zresztą, szczerze mówiąc, ile Transitów jeździ na trasach międzynarodowych? To działka zdominowana obecnie przez Mastera i Ducato, czasem jeszcze przez takich, co uważają, że "bez gwiazdy nie ma jazdy".
Nie twierdzę, że Ford jakoś odstaje od reszty. Też miałem swoje powody kupując Forda i wiedząc o tych problemach. Tylko zastanawia mnie, czym się kierują producenci mając świadomość tych wszystkich usterek i nic z tym nie robiąc. Bo na pewno nie chodzi o ochronę środowiska, czy normy Euro. Uszkodzone silniki, rozlane oleje, koszty serwisu i napraw, koszty utylizacji uszkodzonych części, odszkodowania. I żeby to dotyczyło powiedzmy co dziesiątego Transita. Jest tu w Świdnicy firma, gdzie gość swego czasu (2012-2014) kupił około 6-8 Transitów. Żaden nie dojeździł nawet do 100 tys bez poważnej awarii silnika. Najpierw silniki wymieniał Ford na gwarancji, potem gość remontował je we własnym zakresie. Pytałem go, czy wyleczył się z Forda? Odpowiedział - NIE... Bo na jego potrzeby wkoło komina te awarie nie generują innych poważnych kosztów, a serwisanta od silników ma przez ścianę. Ok. Jego sprawa, ale sama statystyka jest przerażająca