Witam,
temat pewnie był. Ale jakoś w żadnym nie znalazłem tego jak to sie skończyło.
Miesiąc temu kupiłem fokę mk2 turnier z benzyną 2.0. Auto wygladało nieźle, nic specjalnego nie wychwyciłem.
Potem wyszło parę usterek, takich jak termostat zmieniarka, i niedziałajaca tylna wycieraczka. Jednak sprzedający bez problemu przystał na pokrycie tych dodatkowych kosztów. Zrobiłęm przeglad wymieniłem filtry olej, tuleje wahaczy. Wszystko wyglądało na ok. Założyłem gaz KME 4 generacji, auto jeżdziło bez problemu.
Jednak w ostatni piątek zaczęła mi mrugać lampka alladyna od oleju. Sprawdziłem stan, bagnet suchy. Dolałem oleju do poziomu i ruszyłem w trase. Po 150km zrobiłem kontrolę i okazało się ze bagnet znów jest suchy. Przestraszyłem sie, bo kiedyś znajomy zatarł silnik na autostradzie. Wróciłem na lawecie do domu. Mechanik nie znalazł wycieku oleju, silnik suchy.
Padło na spalanie oleju przez silnik. Jednak nie dymi on za bardzo i ie czuc tego charakterystycznego smrodu. Nie ważne. Generalnie mechanik zmienił olej na 10W40 i kazał obserować. Sugerował też ceramizer. Potem ew. remont lub wymiane silnika.
Człowiek od którego kupiłem samochód powiedział ze mogę mu go oddac, z tym ze za auto dałem 13 000 a na fakturze zgodziłem się wpisać kwote 10500, (pod tym warunkiem facet opuscil cene z 13900), i powiedzial mi przez telefon ze nie zapalcilem 13 tylko tyle co na fakturze
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. jednak mam już w nim instalację i nawet jakbym ją zdemontował to zostaną widoczne ślady jak choćby dziury po zbiorniku w podłodze bagażnika.
Sam nie wiem co robic... pozbyc się, remontować... czytałem temat o podobnym problemie z tym silnikiem i że po remoncie było to samo :/
ehhhh a kupiłem mk2 bo 2 lata miałem mk1 zetec 1.6 i ani razu się nie zepsuł.