Uruchamianie za pomacą przewodów rozruchowych
Spróbowałem rano, na szybko, skorzystałem z akumulatora w samochodzie żony i jakoś się udało, ale postanowiłem się dowiedzieć jak to powinno być.
Pierwsze pytanie - gdzie jest ta cholerna masa?
Nie ma dostępu do ujemnego bieguna baterii, poszukałem w instrukcji, a tam na rysunkach jest wskazany punkt, którego w aucie nie ma. W tym miejscu jest czarna plastikowa skrzynka i nigdzie w pobliżu nie widzę żadnego zacisku, do którego można by podłączyć przewód.
Zdrowy rozsądek mi podpowiada, że przewody rozruchowe dlatego są takie grube i miedziane, żeby stawiały jak najmniejszy opór. Dlatego zdumiał mnie zapis w instrukcji, że "Nie wolno podłączać przewodu do ujemnego bieguna (–) rozładowanego akumulatora." Pojawiło się drugie pytanie - o co tu chodzi? Czy po to stosuję grube kable, żeby podłączać się później przez jakieś śrubki powleczone nie wiadomo czym, o nieznanym oporze?
Mam nadzieję, że ta wiedza nie będzie mi już nigdy potrzebna, ale tak na wszelki wypadek - zna ktoś odpowiedzi?
|