Ty za to jestes "mistrz dedukcji".
Nie chodzi o "mistrzow kierownicy" ale o kierowcow umiejacych sie sprawnie i bezpiecznie poruszac poprzez powazne traktowanie auta jako narzedzia. Narzedzia ktore moze byc nawet smiercionosne. I dlatego nie ma tu zastosowania slowo "publiczne" co pewnie w twym mniemaniu oznacza ze kazdy moze prowadzic auto (co tez nie jest prawda, bo musi miec uprawnienia).
Ma natomiast aplikacja zasady dostosowywania sie, w tym przypadku rownania w dol. To zagapionych przechodniow, piszacych maile kierowcow, kierowcow nie myslacych o roznych rzeczach ale nie o prowadzeniu pojazdu tym wszystkim co ich otacza z kazdej strony.
Nie chodzi o pozwolenie na wyscigi aut. Ale o zwiekszenie plynnosci poruszania sie. Dzis mamy rendencje odwrotna. Poniewaz nie trudno jest wyelimionowac debili z ulic, wprowadzmy ograniczenia predkosci. Jak sie cos wydarzy to przynajmniej skutki beda mniejsze. I to sa wlasnie argumenty mojej tezy od ktorej ta dyskusja wzniknela. Ale pewnie zaczales czytanie od ostatniego postu.
Cytat:
|
Ogromne koszty estakad, kładek, itp..., ponieważ komuś nie chce się jechać wolniej??? No proszę.
|
Nie "komus". chodzi o dobro wszystkich. Tak kierowcow (plynnosc ruchu, krotszy czas podrozy), przechodniow (bezpieczenstwo) a i ekolodzy by byli szczesliwsi. W tym kontekscie pojecie "Ogromne kosztu" to pojecie dosc wzgledne.