Odp: EcoBoost 1.5 - zjada olej
O ile w Polsce nie spotkałem się z gwarancjami w komisie, o tyle w UK 90% Mirków przy sprzedaży nawet totalnego rzęcha krzyczy w te i we wte "Gwarancja na miesiąc". Głównie chodzi o to, że kupując od takich nie masz kompletnego szrota który jeździ na doktorku. Z drugiej strony - jak wspomniałem - młodziak katował tego GTD codziennie nawet jadąc na zimno do sklepu po drugiej stronie osiedla. Wcale się nie dziwię, że w pewnym momencie wszystko odmówiło współpracy i na wyświetlaczu pojawił się wykrzyknik i auto przeszło w tryb awaryjny. Nie wiem... Na miejscu komisów nigdy nie dawałbym żadnej gwarancji na auta "sportowe" lub o "sportowym charakterze". Z drugiej strony - jak tutaj wszyscy dają i sam zaznaczysz że przy tym aucie takiej gwarancji nie ma - to kupującemu zapala się lampka że "nie bierz bo pewnie już uwalony". I sprzedawca bez gwarancji ma ciężko.
A dodatkowo ciężko bez solidnej ekspertyzy wnioskować w jakim stanie to auto trafiło do komisu, ale z racji że jest to jeden z największych komisów (sieci komisów) w UK, to jednak skłaniam się, że to młody zajechał auto, a nie że dostał już "uszkodzone".
Gdybać jednak możemy... Tyle że auto wraca do kolegi, on bierze je na przejażdżkę, znowu na zimno daje mu w palnik, auto wyrzuca błędy a on znowu oddaje do komisu. Komis daje do serwisu i koszta idą pewnie już w coraz wyższe kwoty. Jak mówiłem - głupia sprawa. Bo komis nie ma jak udowonić, że on to auto zajeżdża, a kupujący nie ma jak udowodnić, że auto jest do wymiany. Obstawiam że niedługo w komisie będą mieli VAG'owy interfejs i oprogramowanie i za każdym razem jak dostaną tego Golfa z powrotem - to będą tylko kasować błędy i mu je oddawać, a że nie ma to "reklamacji" jako reklamacji - to po 3-ech razach wcale nie dostanie kolejnego GTD do zajechania.
Przy okazji - trochę mi się śmiać chce z tego GTD, bo ten diesel na sterydach urywa, ale nie łeb, ale uszy... bo tego hałasu w środku ciężko można znieść.
|