Witam.
Problem powszechnie znany że filtry się zapychają, wypalają i znów zapychają. I tak wkółko!!! I nie są wieczne, wszczególności te "mokre", a wiem coś o tym bo takowy miałem.
Ja dużo jeżdze po miescie, i się nie przejmowałem czy się wypala lub nie wypala i normalnie ekspoatowałem jakbym był nieświadomym użytkownikiem. Ale przyszedł czas, że zaobserwowałem pewne anomalie i dziwne zachowania. Na przykład: rano jade do pracy
(15 km), a na miejscu po unieruchomieniu silnika i jeszcze przez jakiś czas pracuje wentylator chłodnicy i nie ważne było czy temperatura była dodatnia lub ujemna a nawet był i mróz. Następnie zaobserwowałem, podnoszący się poziom oleju. I już wtedy miałem wiedzę że zaczynają się kłopoty z DPF a właściwie z FAP-em który wykorzystuje specjalny dodatek do paliwa obniżający temperaturę spalania sadzy, i własnie ten dodatek jest też jego mordercą. Sadza się wypali ale dodatek na bazie dwutlenku ceru powoduje niby nieodwracalne? (ponoć można wypłukać wodą?!) odkładanie się ceru na strukturze filtra.
Odsyłam do tego dokumentu:
http://www.ilot.edu.pl/KONES/2003/1-2/33.pdf
W moim przypadku skończyło się, i co ciekawe, dokładnie w wyznaczonym terminie żywotności filtra. Trybem awaryjnym silnika ( można normalnie jeżdzić, ale już bez szaleństw i drogach szybkiego ruchu) i wizytą u diagnosty (odblokował ale nie dawał mi szans że nim dojade do domu znów bedzie tryb awaryjny i miał rację) a on polecił mi speców od resekcji i żebym tym filtrem się nie przejmował. Jeżdze teraz bez już ok. 20 000 km i jest OK. Usunięty filtr i oprogramowanie do jego obsługi.
W innym miejscu forum opisałem moją przygodę z FAP -em bardzej szczegółowo:
https://forum.fordclubpolska.org/sho...2&postcount=30