Przedwczoraj włączyłem klimę (mam manualną) i od razu po włączeniu usłyszałem dźwięk "pssssss", po kilku sekundach wyłączyłem klimę - po wciśnięciu wyłącznika syczenie wyciszyło się "liniowo" (dźwięk cichł aż do całkowitego zaniknięcia) w ciągu ok 2-3 sekund. Kolejne włączenie/wyłączenie dało identyczny rezultat. Moje przypuszczenie: po wzroście ciśnienia w układzie klimatyzacji pojawia się syczenie, czyli jest nieszczelność.
Kilka dni wcześniej znalazłem w komorze silnika kawałek chleba, zawitała tam kuna lub inny gryzoń. Opisane wyżej uruchomienie klimy było pierwsze od tamtej wizyty.
Wczoraj oglądałem komorę silnika i nie znalazłem żadnych uszkodzeń: maty wygłuszające nienaruszone, przewody (na pierwszy rzut oka laika - patrząc tylko z góry na silnik) też nie noszą śladów żadnych uszkodzeń.
Dźwięk "psssss" słychać tylko w kabinie, być może w komorze silnika jest zagłuszany pracą motoru - zastanawiam się, czy nie pochodzi on z okolic parownika:
wideo z kabiny (uwaga: trzeba słuchać przy wysoko ustawionej głośności)
Dźwięk towarzyszący włączaniu sprężarki klimatyzacji nagrany w komorze silnika (sprężarka włączana i wyłączana jest dwa razy, bardzo wyraźnie słychać włączenie w 22. sekundzie i wyłączenie w 25. sekundzie - niestety silny wiatr zakłóca dźwięk):
wideo z komory silnika
Jestem na 100% pewien, że dźwięku słyszanego w kabinie nie było nigdy wcześniej, co do odgłosu pracy sprężarki to przyznam się, że nie wsłuchiwałem się w nią nigdy przy otwartej masce, ale z tego co mgliście kojarzę to chyba działała ciszej, a słychać było tylko typowy "pstryk" przy załączaniu, ale mogę się mylić.
Ktoś ma jakiś pomysł/wskazówkę, co to może być? Jutro pojadę do jakiegoś serwisu, ale chciałbym wstępnie wiedzieć, co to może być. Nie sprawdzałem, czy klima chłodzi, bo chcę te dźwięki zaprezentować w warsztacie (zanim ucieknie czynnik chłodzący?), a dodatkowo boję się, że przy jej używaniu może coś dodatkowo nawalić.
Oczywiście wszystko dzieje się w wymarzonym momencie, czyli tydzień przed wyjazdem na wakacje. Ehhhhh...