No coz, nie moglem sie powstrzymac zeby nie pogrzebac troche przy wtryskiwaczach,
widzialem taki oto filmik,
https://www.youtube.com/watch?v=bwj_cRluYfs
wiec z duza dawka optymizmu postanowilem sprobowac i tez przeczyscic swoje wtryskiwacze w myjce ultradzwiekowej
( zwlaszcza ze ceny tych myjek nie sa wygorowane, uzywke mozna nabyc do 100zl)
Wykrecilem 1en z najbardziej lejacych wtryskiwaczy,
rozkrecilem, przeczyscilem, skrecilem na mokro (jak przykazano),
odpalilem silnik,
udalo sie, chwile pochodzil, nie odczulem wiekszej roznicy od wczesniejszej pracy silnika
zgasilem wiec silnik i zabralem sie za kolejny wtryskiwacz
wyjalem, przeczyscilem i wlozylem na miejsce,
odpalilem auto na biegu jalowym..
silnik zaczal bardzo glosno pracowac, bylem lekko zszokowany bo zupelnie nie ten silnik, w negatywnym sensie..
mysle sobie, nic takiego pewnie samoadaptacja..
wyjechalem w trase, w trakcie jazdy zaczelo stukac jak cholera ( jakby ktos z karabinu strzelal )
nie ujechalem daleko, nie zdazylem zbyt mocno dodac gazu, wyskoczyla sprezynka.. zjechalem na pobocze,
odpalilem ponownie przeczekalem jakies 15 minut z silnikiem odpalonym na biegu jalowym, ale silnik pracuje jak pracowal, czyli cholernie glosno i zupelnie inaczej niz wczesniej
no to wracam.. dobrze ze nie ujechalem za daleko..
ledwo dojechalem z powrotem,
zagladam pod maske, a tam..
pelno paliwa ( glownie przy wglebieniach tam gdzie podkladki od wtryskow ),
w tym momencie mocno pozalowalem ze sie za to w ogole wzialem..
no ale nic, jedziemy dalej,
odpalilem wiec auto zeby sprawdzic skad leje..
okazalo sie nie dokrecilem jednej nakretki od przewodu wysokocisnienieowego
przestalo lac,
ale silnik prauje beznaniedziejnie,
czy ja moglem cos spierdzielic?
czy to samoadaptacja, jesli samoadaptacja
to jak dlugo ona trwa i w jakich warunkach nalezy ja przeprowadzac,
zeby silnik zaczal w koncu normalnie pracowac ?