Cześć
Mam problem jak w tytule.
Rys historyczny:
- nie palą się lampy tylnego lewego reflektora,
- szybka diagnoza - skorodowana płytka z żarówkami i złączka,
- kupiona płytka i wiązka ze złączem - używka
- wszystko połączone jak należy i nie działa
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Poczytałem i wszędzie radzą RESET. Reset wykonany (odłączenie akumulatora). Po podłączeniu ponownym żarówki świecą całą 1 sekundę
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. i gasną. Ponowny reset daje taki sam rezultat.
Teraz powiedzcie czy dobrze kombinuję.
Czy mam gdzieś zwarcie??? Z tym, że na pewno nie w obrębie reflektora bo tam wszystko sprawdziłem. "Komputer" to identyfikuje i odłącza wiązkę od tego reflektora?
Temat do rozpatrzenia przez elektryka w najbliższym czasie.
Pytanie nr 2
Muszę to światło w najbliższym czasie mieć więc połączyłem obie kostki ze sobą. Oczywiście wszystko świeci.
Nie podoba mi się oczywiście to rozwiązanie, ale na razie nie mam wyjścia. Czy obciążenie jednego obwodu de facto dwoma nie grozi czymś poważniejszym...
Z góry dziekuje za odpowiedzi.