Cytat:
|
Nie o przepisy, tylko o ich interpretację przez tego sędziego, który pierwszą taką sprawę prowadził.
|
Zauważ, ze interpretacja przepisów nie może być dowolna, jeśli jakiś tam sędzia powołując się na wcześniejsze orzeczenie w sprawie podobnej, nie przyjmuje do wiadomości litery prawa (przepisów), to stronom (zwłaszcza oskarżonemu, bo to w jego interesie) przysługuje prawo sprzeciwu, lub apelacji.
Cytat:
|
A już o stłuczce z Passatem gdzie kierowało dziewczę bez prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego i bez ubezpieczenia pojazdu nawet nie chcę wspominać.
|
Osobiście prowadziłem kiedyś podobną sprawę, tyle że był to 14 letni motocyklista. Brak uprawnień, czy nawet umiejętności jazdy, nie może być przesłanką do przesądzania o winie (chłopak jechał motocyklem do szkoły i pani wyjechała mu z posesji na drogę). Chłopak dostał odszkodowanie bo wina była wyłącznie po stronie kobiety, a że przy okazji miał sprawę za jazdę bez uprawnień (sąd rodzinny), to już odrębna kwestia.
Cytat:
|
kodeks, kodeksem, przepisy przepisami, a w rzeczywistości, w normalnym życiu działa to trochę inaczej.
|
Kolego, gdybym jako policjant wysłał do sądu wniosek o ukaranie, albo komplet materiałów dochodzenia wraz z aktem oskarżenia, nie poparty literą prawa, to pewnie bym emerytury nie doczekał. Co prawda prawo czasem pozwala na pewną, mocno ograniczoną dowolność interpretacji przepisu, ale ta interpretacja także musi być poparta literą prawa. Ponadto należy zauważyć, że strony postępowania mają prawo wglądu do akt, a co za tym idzie, w przypadku zauważenia owej dowolności w interpretowaniu przepisu, biorą adwokata, a ten rozłoży na łopatki nie tylko dowolną interpretację, ale także interpretującego i wygra sprawę walkowerem. Wracając do meritum.
Cytat:
|
Że jeśli będziesz wyjeżdżał z posiadłości i jest droga na której ktoś wyprzedza na podwójnej ciągłej i w Ciebie wjeżdża to nie jest że jesteś winny stłuczki/wypadku/incydentu.
|
Powinieneś zobaczyć jeden z odcinków programu "Stop drogówka" (niestety nie pamiętam nr odcinka), było tam zdarzenie ("kolizja") z udziałem samochodu osobowego włączającego się do ruchu z dostawczym, jadącym jednokierunkową pod prąd. Jadący pod prąd dostał mandat za niestosowanie się do znaku B-2 "zakaz wjazdu", a włączający się do ruchu za "kolizję". Tu masz proszę lekturę potwierdzającą zasadność takiej interpretacji:
[Tylko zarejestrowani użytkownicy widzą linki. ]