Cytat:
|
W USA jest takie prawo, że jeżeli dany producent chce sprzedawać swoje samochody w Californii - musi mieć w swojej ofercie samochód elektryczny -
|
California ma własne prawo dt. emisji zanieczyszczeń do środowiska CARB (California Air Resources Board), które z reguły jest bardziej restrykcyjne od prawa Federalnego (EPA - Environmental Pollution Agency). Reguluje ono m.in. kwestię emisji zanieczyszczeń z pojazdów samochodowych. Ustala ono limity emisji, a producent samochodów wybiera sposób spełnienia tych limitów - oczywiste jest, że im więcej "elektryków" tym łatwiej spełnić te limit. Nie ma czegoś takiego jak obowiązek posiadania w ofercie pojazdu w pełni elektrycznego - przykład Porsche, Toyota itd. California zaczęa lansować modę na ekologię - wszystko zaczęło się w latach 50-tych XX w kiedy pojawił się smog w Los Angeles.
Jeździsz na prąd bo jest tani - nie masz nim takiej akcyzy jak w paliwach płynnych. Zwróć uwagę że właściciel diesla mógłby jeździć na oleju opałowym ale mu tego nie wolno (prawo - akcyza). Jeśli Państwu zaczną znikać wpływy z akcyzy za paliwo to będzie musiało je uzupełnić akcyzą za energię używana do celów transportowych. Dodaj sobie akcyzę dla paliwa (dla 1 przejechanego km) do kosztów 1 km samochodem elektrycznym. Jeśli do tego dojdzie ograniczony zasięg i problemy użytkowania pojazdów na dłuższych trasach, to atrakcyjność pojazdów elektrycznych drastycznie maleje. Dla Polski oznacza to jeszcze jeden problem, energia elektryczna jest węglowa -> dotacja kopalni. Czyli zwiększenie zapotrzebowania na zużycie energii elektrycznej spowoduje gigantyczne problemy budżetowe Państwa. Ponadto od 2-3 lat Państwo balansuje na granicy wydajności elektrowni i już mieliśmy w lecie przypadki black-out'ów.
Kwestia ładowania baterii. W Tesli S supercharger jest za darmo (albo inaczej wliczony w cenę zakupu auta). W Tesli 3 (samochód dla ludu za 40 - 50 tyś $ - czyli 40 - 50 tys € w Europie) za korzystanie z superchargera trzeba płacić i to nie mało.
Sami producenci aut elektrycznych przyznają się , że czas ładowania baterii jest jednym z podstawowych kryteriów dla decyzji kupującego, podobnie jak i zasięg auta. Samo ładowanie problemu nie rozwiąże - i mówi się o opcji wymiany całych, naładowanych baterii - a tutaj już tanio nie będzie. Koszt stacji wymieniającej baterie jest bez porównania wyższy jak koszt stacji paliwowej.
Korzystajmy z opcji aut elektrycznych ale nie ulegajmy złudzeniom. Ostatnio jakiś producent wyrwał się, że wdraża do produkcji technologię baterii które dają dystans 700 km przy ładowaniu przez 1 minute (jak na stacji paliwowej). Pewnie akcje firmy dołowały i musiał dalej pompować bańkę inwestycyjną - podobnie jak zrobiła to ostatnio Tesla pokazując ciężarówkę elektryczną (niestety ale nie są w stanie produkować modelu 3 dal ludu na skalę masową - co oznacza katastrofę finansową całego projektu).
Osoba z podstawową znajomością praw elektryki obliczyła, że aby to zrealizować to potrzeba 380V i 400A dostarczyć w przeciągu 60 sek. To są parametry zasilania dla tramwaju wiozący kilkaset osób - a staje trafo we Wrocławiu już nie wytrzymywały i tramwaje stawały
Aktualnie wiele osób dojeżdża do centrum miast gdyż koszt przejazdu autem (paliwo) jest niewiele większy niż koszt komunikacji miejskiej - a wygoda większa, zwłaszcza jak trzeba podrzucić pociechy do przedszkola lub szkoły.
Paliwo na przejazd z Krakowa do Warszawy to 72 zł - 4 godz jazdy
Pociąg pośpieszny 2 razy tyle, TLK jedzie dłużej i kosztuje tyle co paliwo
Ale całkowicie się z Tobą zgadzam, że jeśli ktoś ma teraz samochód elektryczny do jazdy w mieście, garaż oraz możliwość ładowania za darmo w miejscu pracy - to ma super. Do tego drugie auto do jazdy poza miastem.
Tyle, że np. w Krakowie jest coraz gorzej ze znalezieniem miejsca parkingowego w centrum miasta. W biurowcach kosztuje 50-80 € za miesiąc. Samorządy stopniowo, ale konsekwentnie wprowadzają politykę wyrzucania aut z centrum miast (w przeciwieństwie do USA).
Jeśli samochody elektryczne w miastach stałyby się atrakcyjniejszą formą przejazdu do samochodów spalinowych to oznaczałoby jeszcze większy napływ aut do miast - a to już katastrofa infrastrukturalna. Zwiększenie zapotrzebowania na energię elektryczną spowoduje konkurencję z transportem publicznym szynowym - a w tym zestawieniu samochód nie ma szans w mieście.
No może car sharing - tyle że użytkownik nie zawsze będzie chciał zakończyć trasę w miejscu stacji do doładowania. Sam czasami jeżdżę autobusem elektrycznym w Krakowie (naprawdę zbiera się z przystanku) - tyle że zdarzało mu się już stanąć w połowie trasy (w korku z włączoną klimą) gdyż brakło prądu. Stacje ładowania są na przystanku końcowym ale ktoś nie przewidział że poruszając się w korkach autobus nabierał tyle opóźnień że nie było czasu na doładowanie - więc na końcówce musiał stać i bezczynnie czekać dodatkowy autobus na wszelki wypadek. Niestety ale tego rata leasingowa nie przewiduje. Więc na trasie tego autobusu przed zimą na jezdni 3-pasnmowej wprowadzono buspas. Efekt samochody elektryczne maja teraz dodatkowe 10-15 min stania a autobus większe szanse dojazdu do pętli końcowej. Chciałbym zobaczyć minę pasażerów w elektryku stojących 10-15 minut w korku gdy na polu będzie -10 - 20 st C. Sorry, to nie California, taki mamy klimat :-)
Dlatego w pełni rozumiem prognozy , że samochody elektryczne nie przebija się ponad 5% przez następne dwadzieścia lat minimum.
Co nie zmienia faktu że bycie ECO jest trendy i trzeba w ofercie posiadać samochód elektryczny
Bańka spekulacyjna mobilności elektrycznej rośnie podobnie jak to było ze bańką dotcom'ów 15 lat temu - też zaczęła się od Californi
I dlatego akcje takiej Tesli produkującej 60 tys aut rocznie sa więcej warte niż akcje GM produkującego 8 milionów aut rocznie
Tyle, że próba Tesli przejścia do ligi produkcji ponad 100 tyś aut rocznie rodzi się w ogromnych bólach i zobaczymy czy pacjent przeżyje
Póki co próbuje podtrzymać kurs, obiecując kolejny niszowy model roadrastera - promując go jako pierwsze auto z przyspieszeniem poniżej 2 sek do 60 mil/h
Tyle że do 96 km/h w mieście nikt się nie rozpędza - natomiast do realnych 40-50 km/h zwykły Melex tez daje radę lepiej niz niejedno auto spalinowe