Witam,
Dopadało i mnie
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Mondeo MK4 benzyna 2.0 + gaz - 175K na liczniku
W piątek 17/11 zaparkowałem auto pod domem i stało bez jeżdżenia cały weekend. W poniedziałek wyruszyłem do pracy i poczułem że zaczyna mi śmierdzieć paliwem w kabinie. Ponieważ warunki rano w Warszawie były lekko-pisząc trudne dojechałem z tym smrodem do biura i wróciłem z tym smrodem do domu. Ponieważ było już ciemno nic z tym nie zrobiłem. Rano odpaliłem auto w celu zagrzania kabiny bo całe szyby były w szronie o otworzyłem maskę żeby zweryfikować skąd ten zapach benzyny. Patrzę pod pokrywę silnika a tam fontanna z paliwa - leci z dziurki w znanym nam miejscu na wężyku. Ponieważ nie miałem wyjścia i musiałem jechać do roboty to znalazłem kabel elektryczny, uciąłem na dł około 5 cm, zdjąłem z niego koszulkę/izolację, przeciąłem ją wzdłuż, nałożyłem na nieszczelność, ścisnąłem całość 3 szt opasek zaciskowych bo tylko to miałem pod ręką i w drogę.
Wytrzymało 50 km - dojechałem do pracy - na powrocie do domu już czułem paliwo.
W robocie namierzyłem nowy przewód paliwowy w Grodzisku Maz w ANZA - koszt 279 pln bruttto - nie dostałem upustu
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Dzisiaj rano wymiana przewodu w warsztacie - 30 min roboty dzięki Waszym uwagom i instrukcjom - koszt 50 pln.
Upierdliwa usterka bo jazda autem z nieszczelnym benzynowym układem paliwowym to igranie ze śmiercią
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Pozdrawiam All!