Odp: A jak u was ze smogiem?
W takiej sytuacji to jasne, że nie ma alternatywy. U mnie w miasteczku jest wszędzie. Przelecieliśmy z ojcem w głowie jak wygląda sytuacja po sąsiadach. Do numeru 20 gazem ogrzewam ja, i jeszcze dwa domy, część drewno, część ekogroszek ale większość wozi małymi przyczepkami węgiel brunatny.
Ja zadaję otwarte pytanie o sens ekonomiczny jeżdżenia co dwa tygodnie po pół tony brunatnego. Gdzie on jest? Podejmuję też polemikę z jednym z sąsiadów. Staram się wyskakiwać z konkretnych kwot, przykładów, wyliczeń ale jego odpowiedź jest właściwie zawsze taka sama: brunatnym zawsze wychodziło mi najtaniej. I to jest cała prawda bo nigdy nie grzał niczym innym.
Wiele rzeczy krąży w sferze mitów. Szwagier mieszka tam gdzie gazu ziemnego nie ma doprowadzonego. Do gotowania kupowali gaz w butlach. Wodę na herbatę gotowali w czajniku na kuchence gazowej zasilanej gazem z lokalnie nabytej butli. Dwa browary szło haratnąć zanim herbata się zalała. Dla mnie to był dramat. Rok ich namawiałem na czajnik elektryczny a kontrargumentem był zawsze sens ekonomiczny. W końcu doszukałem się gdzieś cyferek do obliczeń i wyszło, że na samym codziennym gotowaniu wody będą 3 czy 5 zeta do przodu. Nie wystarczyło. W końcu skończyło się na tym, że czajnik im dowiozłem wraz z deklaracją pokrycia wyższego rachunku za prąd. Rachunek może i wzrósł ale nikt tego nie zauważył. Dzisiaj całe szczęście mają indukcję i kocioł klasy 5.
__________________
Było Mondeo MK3, był Focus MK2, jest pekaes - pierwszy po wizycie u Heko  reszta się nie doczekała
|