No dokładnie. W przestrzeni motoryzacyjnej jest kupa fajnych i miłych rzeczy do robienia. Mój sąsiad wozi Fordem Transitem nowe opony do Brukseli i Amsterdamu. Sprzedaje je tam podobno z zyskiem 50-100 euro za komplet dla Polaków i innych nacji tam na dorobku. Kolega z ławki szkolnej wyspecjalizował się w otwieraniu zatrzaśniętych drzwi samochodach, zgubione kluczyki et, oraz w mieszkaniach. Inny znajomy wyciąga wgniotki z blach błotników, drzwi i żyje z tego jak pączek w maśle. Kolega myśli o założeniu wypożyczalni przyczepek, głównie motocyklowych. Ja doszkalam czasem kobitki za kierownicą co by ich samochód nie pokonał. Przyjemne, ale jakiejś kasy z tego nimaaa i myślę o otworzeniu sklepu internetowego z częściami.