Odp: 2.0 TDCI. Fatalny ranny rozruch na mrozie.
Ja z kolei mam tak, że pali mi zawsze po drugim zapłonie. Za pierwszym razem nawet nie ma sensu próbować, albo kręci dłużej, albo długo i nic. Rano, dzisiaj -10, wczoraj -9, włączam zapłon raz, drugi i odpalam, odrobinę dłużej niż latem, ale dwie sekundy i silnik chodzi, raz odrobinę zafalują obroty i tyle. Za pierwszym razem nie odpali, zarówno zimny jak i ciepły. Przejadę 5 kilometrów, silnik nagrzany, rozgrzany, zgaszę i za pierwszym razem też się będzie męczył i długo kręcił. Zrobię zapłon dwa razy i startuje w moment. Nie ma to nic wspólnego ze świecami, wymieniałem, ale stare też grzały i nie ma żadnej różnicy przed czy po wymianie. Nie wiem, może chodzi o jakieś rozbudzenie akumulatora, żeby więcej prądu oddał do odpalania, może rozrusznik za wolno kręci, i tak pójdzie do regeneracji. Ale tak czy inaczej, mi zawsze pali po drugim zapłonie, przy pierwszym w ogóle nie kręcę. -10, dwa zapłony i odpali prawie od strzała, silnik rozgrzany, pali też po drugim zapłonie. Ktoś jakiś pomysł ? Zawieść nigdy nie zawiódł, w każdą temperaturę odpali.
|