Większość posiadaczy wysokoprężnych silników mogłaby marzyć tak szybkim nagrzaniu wody.
Diesel jest sprawniejszy - więcej energii spalania daje na ruch, podczas gdy benzyniak znacznie więcej jej traci przez emisję ciepła, dlatego szybciej się nagrzewa.
Po 2 km na mrozie nagrzeje się woda (stąd wskazówka na środku). Olej i cały blok silnika z pewnością potrzebuje więcej, więc ruszając na mrozie, nie należy silnika męczyć przez przynajmniej 10 km lub 15-20 minut pracy (jeżeli więcej stania, niż jechania).
U mnie też jest to kwestia 1-2 km do nagrzania wody do środka skali, kiedy ruszam z garażu, w którym jest 11-13 stopni. Jak auto okazjonalnie postoi parę godzin na mrozie, to 2-3 km lub ok 5 minut pracy silnika w korku. Mimo to, nie kręcę go wysoko przez kolejnych 15 minut lub 7-8 km, żeby się naprawdę nagrzał a nie tylko miał ciepłą wodę do ogrzania kabiny.
Na mrozie wbrew pozorom warto też wyłączyć nawiew na pierwsze 2 kilometry (szybciej się grzeje, gdy woda nie jest ochładzana próbując grzać wnętrze auta) a jak wskazówka pokaże swoje, to włączyć grzanie w obiegu zamkniętym na kilka minut lub dopóki szyby nie zaczną parować
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.