Odp: Nadciśnienie w zbiorniku wyrównawczym - stan zimny
No i minął tydzień...
Od uzupełnienia zbiorniczka do poziomu "max" przejechałem może 300km na dojazdach do pracy i włóczeniu się po Warszawie.
A poziom płynu jest zagadkowy (?) Żyje jakby włąsnym życiem. Raz niżej, raz wyżej ale nigdy w zasięgu max. Chociaż co ciekawe...wczoraj w stanie zimnym był poniżej "min" (zdjęcie1). Ale miałem wyjazd do lekarza z dzieckiem więc tego samego dnia już na wieczór po ostygnięciu sprawdziłem ponownie i było już trochę wyżej. Postanowiłem odkecić korek i oczywiście sykło po czym poziom wrócił idealnie do wartości "max". Dokładnie tam gdzie był po zalaniu (zdjęcie2).
Nie wiem co o tym myśleć ale zaczynam się martwić. Chociaż dzwoniłem dzisiaj do jednego ze znanych Warszawskich serwisów nieautoryzawanych i powiedziano mi że jeśli w dalszym użytkowaniu nie będzie ubytku płynu oraz problemu z działaniem ogrzewania to nie ma co ferować czarnych scenariuszy.
Co o tym sądzicie. Czy jest Wam znany choćby jeden przypadek o podobnym zachowaniu?
Dodam jeszce tylko że dziś po odkręceniu korka poziom nie wrócił do "max" ale równie dobrze jutro może się to zdarzyć. Bo każdego dnia poziom jest inny.
I jeszce jedno. Nie mam na pewno wycieku spod auta. Parkuje zawsze na tym samym miejscu w garażu podziemnym. Sprawdzałem też dywaniki i tam jest sucho.
No chyba że faktycznie mam zapomnieć o płynie na kilka tyś km. Póki nic się nie dzieje i stan absolutny jest zbliżony to nie zawracać sobie głowy?
|