Woda gotuje się w chłodnicy po ozonowaniu
Ford Fiesta MK7 2013 (1.25 - benzyna)
Wczoraj chciałem sobie odgrzybić auta ozonatorem powietrza.
Auto stało w garażu, który był szeroko otwarty. Najpierw wymieniłem filtr kabinowy
Włączyłem klimę na 1, obieg zamknięty i chłodne powietrze. Uchyliłem lekko okienko i do środka przez wężyk dałem ozonator przez 30 min.
Następnie ozonator położyłem na przednim siedzeniu i do każdego otworu od wentylacji wsadziłem wężyk na 20 min.
Kiedy poszedłem włożyć wężyk do już ostatniego wentylatora (po 1,5 h), usłyszałem z daleka dziwny dźwięk, taki pisk. Wyłączyłem auto i otworzyłem klapę. Z chłodnicy leciał dym, a pod autem była ogromna kałuża. W chłodnicy nie było prawie wcale płynu.
Kolega mechanik powiedział, żeby auto wystygło. Dzisiaj dolaliśmy płynu i po pół godziny jazdy z klimą efekt był podobny. Żadnej kontrolki, a temperatura chłodnicy w normie według wskaźnika. Mechanik stwierdził, że zapomniał odpowietrzyć. Po odpowietrzeniu dolałem znowu płyn (w sumie dolałem już 3l) i wieczorem będę jeszcze testował auto. Macie jakieś sugestie, co to mogło być? Brat ozonuje auto w garażu 2 x w roku i nic takiego mu się nie dzieje. Ja miałem ozonowane zimą, tyle, że na zewnątrz i też się nic nie działo.
|