Jeśli wyprawa po kontynentach, to tylko w pełni tradycyjny, mechaniczny układ wtryskowy na rotacyjnej pompie Boscha bez żadnej elektroniki. I silnik wolnossący bez turbiny (czyli nie wersja Lucas Epic).
To gwarantuje dużą odporność na warunki jazdy i prostotę serwisu.
Co prawda rozrząd silnika jest na pasku, wymiana co 80 kkm, ale 100kkm wytrzyma na pewno. Tyle, że przed wyprawą trzeba go wymienić.
Czasami jeszcze można złapać zadbanego (tzn. ze zrobioną korozją, dobrze połatanego) Transita 2,5D, mechanicznie można go podciągnąć w stronę niezawodności wymieniając parę rzeczy, trochę części zapasowych wziąć trzeba ze sobą i można jechać przez Sacharę.
Transity po 2000 roku to już skomplikowana elektronika, jeżeli gdzieś na zadupiu padnie, to jedyne co można zrobić to spalić samochód...
Cytat:
|
Na Mobile.de jest sporo ofert transitów TDDI z lat 00-06 z przebiegami 200 000 - 280 000 km, ale nie ma nic powyżej.
|
Raczej nie należy wierzyć tym przebiegom... Tylko jeżeli jest z prywatnych rąk, osobowy typu Euroline - wtedy jest szansa na mały przebieg. Także samochody socjalne do przewozu osób niepełnosprawnych mają małe przebiegi.