Cytat:
|
A może są zastraszeni i wytresowani ?.....
|
Jakąś traumę masz w tym temacie czy co? A to że w Austrii przez spore odcinki jest 100-110 to Ci nie przeszkadza? Podobnie jak u Niemca dość często 120? Zastanowiłeś się dlaczego tak jest? To teraz zastanów się dlaczego podobnie jest w Norwegii, na stałe bo nie ma sensu kombinować. Podpowiedz - Autostrada to taka droga, spełniająca odpowiednie wymagania (bezkolizyjna itp). Ale niekoniecznie przebiega przez równiny, i nie zawsze słońce swieci.
I tak, zdarzeń drogowych jest relatywnie mało, mimo ze w okolicach większych miast ruch jak w Warszawie. Między innymi dlatego ubezpieczenie auta kosztuje nic więcej niż w PL, obejmując rzeczy które w PL są w kategorii s-f. O bez konieczności walki o wycenę, vaty czy oryginalne części (coś w temacie wytresowania?)
W Norwegii wszyscy równo wloką się te 100km/h i jeździe się bez stresu, co kierowcy dookoła Ciebie odwalą. Jako znawca autostrad myślę, że wiesz jak się jedzie np A2 przy gęstym ruchu, na dojeździe do Warszawy. Ford jakiś dyskryminacyjny algorytm do ACC zastosował, w Skandynawii da się bezproblemowo używać na autostradzie w gestym ruchu, a w PL ni huhu. Musze dopytać forumowych kolegów od softów, chyba potrzebuje „spolszczenia”.
A tak na serio już - w PL jest dużo lepiej niż 20 lat temu, ale cały czas się komuś spieszy i cały czas jest nerwowo na drodze. Jazda autem naprawdę nie musi być wieczną walką z otoczeniem.
Poza tym - tak już teoretycznie - nawet jeśli miałbym do takiego Oslo autostradę z limitem 140, to po co mam jechać autem 800km skoro taniej niż koszt paliwa mogę poleciec samolotem (kilkanaście połączeń dziennie, praktycznie co godzinę). O odwracając - po co wywalać pieniądze na przebijanie autostrad przez góry, skoro taniej i łatwiej polecieć? Taka autostrada z limitem 140 w Norwegii jest po prostu ... niepotrzebna. Wiem, w PL autostrady to było od zawsze marzenie (a może kompleks zachodniego sąsiada) i ciężko to sobie wyobrazić.