Nie chcę się "chwalić" ale własnie z Ostrowca pochodzę i wciąż mam tam babcię.
Babci wiele razy zabieraliśmy prawo jazdy, choćby za to że za każdym razem jak ją na podrzędnej drodze wyprzedzał "TIR",
to mając go po lewej jakoś dziwnie babcia przyciskała pedał gazu w swoim Fiacie 126p
(notabene kilka lat temu ten Fiacik miał na blacie jakieś 18 tyś km przebiegu a gdyby nie nieszczelność kanistrów
to w garażu znalazłoby się jeszcze paliwo z czasów kiedy "zielona" dopiero wchodziła na rynek).
Oczywiście tłumaczenia na nic się nie zdały
i po latach udało się babci tak wyperswadować dalszą jazdę,
że malucha przejęli kuzyni z Białegostoku.
@
kocur
- dobrze mówisz.
Na powrocie z urlopu mocno się śpieszyłem pomiędzy Londynem a Birmingham, więc wybrałem M40.
Wiele razy wspominałem, że tam lecąc nawet z prędkością gdzie w UK już zabierają prawo jazdy,
to czasami trzymasz się lewego pasa, bo na dwóch po prawej jeszcze są tacy co Cię bezproblemowo wyprzedzają.
Taki urok tej autostrady.
A śpieszyłem się i chciałem właśnie sprawdzić, czy nie mając za nic poszanowania do benzyny, uda mi się coś "nadrobić".
Odcinek do pokonania (pomiędzy okolicami Uxbridge i wjazdu na M40)
a do mnie do domu jest mniej więcej 160km.
Standardowo aby pokonać ten odcinek, należy przyjąć jakieś 2 godziny jazdy.
W niedzielę chciałem sprawdzić czy uda mi się coś "uciąć".
Uciąłem - całe 8 minut.
Nie jestem "wariatem" więc nie była to kwestia lawirowania pomiędzy autami
i np. korzystaniem z "pobocza" byleby tylko być jak najszybciej,
ale rzadko kiedy na liczniku miałem przepisowe 70mil na godzinę.
Raczej wskazówka wahała się pomiędzy 84 a 100 mil na godzinę.
Zaoszczędziłem całe 8 minut w porównaniu z tym,
jak zazwyczaj przejeżdżam ten odcinek na tempomacie ustawionym na 70mil na godzinę (przepisowe).