Jestem właśnie przed zakupem 1.25 82KM i uważam że te wasze płacze do tego silnika są lekko mówiąc przesadzone. W dodatku nastraszyliście dziewczynę że kupi jakąś zawalidrogę, a ja myślę że jak znajdzie fajny egzemplarz 82KM w atrakcyjnej cenie to też go powinna wziąć pod uwagę. Normalni ludzie, normalnie jeżdżący samochodem nie powinni narzekać. Wszystkie auta w tym segmencie pozycjonują się między 60 a 90KM i jeszcze jakoś parę lat temu nikt nie tak nie płakał na silniki wolnossące że 'nie jadą'. Zresztą jak poczytałem opinie że jedyny dostępny silnik benzynowy w Swifcie 94KM też 'nie jedzie', to już zacząłem machać ręką na takie gadki. A wiecie co ja słyszałem? Ten wspaniały ecoboost w mustangu ponoć też 'nie jedzie', i że tylko Vka...
Tu mamy przykład pacjenta:
Cytat:
|
Ja też nie uwierzę w takie spalanie silnika 1.25. Mojego ojca fieścina MK7 2010 spalanie z ostatnich 3000km gdzie miasto 20% a trasa spokojna 80% to 7,4L/100km. Tylko że mój ojciec nie przekracza na trasie 80-90. Codziennie dojeżdża do domku na wsi robiąc 35km dziennie. W ogóle nie jeździ po samym mieście, tyle co wydostanie się z miasta i trasą 94 jedzie 15km w jedną.
Jak ja czasem wsiadam w nią to w mieście poniżej dyszki nie ma szans, ale to wynika z faktu że jak się przesiadam z mocniejszego auta to i wymagania co do przyspieszania mam inne. Nie dał bym chyba rady jeździć tak słabym autem, dlatego kręcę go bardzo wysoko żeby cokolwiek jechało. O sprawnym, bezpiecznym wyprzedzaniu na trasie też można zapomnieć.
|
I jedyny wniosek jaki mi się nasuwa to że gość lubi sobie na światłach mocniej gaz przycisnąć a na następnych mocniej hamulec i tak na zmianę, czyli mniej więcej wiemy na jakim poziomie rozmawiamy.