Odp: Czy stężenie debilizmu jeszcze wzrośnie?
Przez miasto prowadzi dwujezdniowa droga, do której w odległościach nie przekraczających 100 m dochodzą wloty dróg wewnętrznych. Prócz nich są jeszcze skrzyżowania z innymi drogami (w tym i dwujezdniowymi), z sygnalizacja świetlną i usytuowane tak gęsto, że na odcinku 2 km można 6 razy, dowolnie zmienić kierunek jazdy, lub zawrócić.
No ale miało być o debilizmie... wylot drogi osiedlowej (strefa zamieszkania), gościu chce jechać w lewo... ustawia swój bolid w taki sposób, że nikt jadący w prawo obok niego nie przejedzie (chyba przeczytał art 16 Ustawy prd, traktujący o obowiązku jazdy przy prawej krawędzi jezdni, ale nie doczytał art 22 mówiącego, że przy skręcie w lewo zjeżdża się do osi jezdni). Za oczekującym na możliwość wjazdu na skrzyżowanie ustawia się kolejka kilkunastu samochodów (niektórzy trąbieniem dają upust swojej frustracji), a gościu stoi i stoi i stoi... Podjeżdża do niego kierujący skuterem i gestykulując wskazuje ignorantowi, że można pojechać w prawo i zawrócić na najbliższym skrzyżowaniu. Facet nic sobie z tego nie robi i nadal stoi. Pan na skuterku, jedzie w prawo i zawraca 100 m dalej na skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną, po czym (w niecałą minutę) wraca do wylotu, z którego wcześniej wyjechał, wskazując kierowcy, gdzie powinien mieć głowę...
Opisany przypadek niestety nie należy do rzadkości i jest konsekwencją zaniechania:
- zarządcy drogi, który zapomniał o postawieniu znaku nakazu jazdy w prawo,
- myślenia kierowców.
__________________
§23
|