Odp: Czy stężenie debilizmu jeszcze wzrośnie?
Jak widzisz niektórzy tutaj uważają inaczej. I 80/90 to zawalidroga, a ograniczenie do 100km na autostradzie w górzystym terenie to komunizm.
Warto tez dodać ze jadąc szybciej, (a w takich Nemcach można sporo szybciej) po prostu trzeba się liczyć z tym, że ktoś wyjedzie, często to widać z dość daleka i da się przewidzieć. I jednak stanowcza większość nie ma z tym problemów, zwalnia, czeka aż się odetka i gna sobie dalej.
Tutaj zauważyłem ciekawostkę związaną z tempomatem aktywnym. Jak wiadomo zwalnia i trzyma odległość do poprzedzającego auta. Na autostradzie ta odległość jest spora. W efekcie auto przed nami nie czuje ze jechaliamy szybciej od niego i trzeba by zjechać tylko myśli ze jedziemy za nim tą samą prędkością. Gdy auto przed nami widzi ze się zbliżamy to zazwyczaj nam ustępuje na prawy pas.
Wiec z tym dojeżdżaniem do zderzaka to tez nie jest tak zupełnie przejrzyście czasem bez podjechania bliżej poprzedzający kierowca się nie ruszy Chociaż zakładam opisywany wcześniej przypadek był inny.
Ale nawet na tych fajnych niemieckich autostradach zdarzyło już mi się, że w momencie wyprzedzania auto jadące prawym pasem zaczęło przyspieszać i trzymać się równo z boku (w środku dwie starsze panie...) albo gość przed nami właśnie zaczynał „uciekać” przy czym wydawało mu się, że jak przyspieszy ze 140 do 150 to już jest szybko, podczas gdy ja zwalnialem ze 180 i cały czas czekałem kiedy gość łaskawie zjedzie, żebym mógł dalej jechać swoim tempem. Albo ostatnio wyprzedzilo mnie auto i zjechało na mój pas kilka metrów przeszedł mną. Ludzie są różni i kierując autem trzeba zawsze miec poprawkę ze można trafić na dziwne egzemplarze. Oczy dookoła głowy i tyle.
Swoją droga wałkują w newsach statystyki z naszych autostrad to wygląda jednak dość porażająco.
|