Cytat:
|
Ostatnio jechałem przez Kraków od strony Kielc. Zatoczyłem rogala i wyjechałem na A4 , później Brzesko i na Szczawnicę.
|
Brzmi jak jazda dookoła Krakowa - obwodnicą - jeśli dobrze zrozumiałem. Wjeżdżając od Kielc należy w Węgrzcach odbić na lewo, przejechac przez os. Piastów, obok szpitala B, a następnie obok Huty Mittal, wjeżdżając na wschodnią obwodnicę Krakowa, która łączy z wylotem A4 na Tarnów. Przejazd w tym wariancie zajmuje góra 15-20 min poza godzinami szczytu i jest krótszy o jakieś 30-40 km.
Jest tak jak pisze
@
cattani75
, sygnalizatory prędkości były na alejach. Istotne aby zrozumieć że jazda zieloną falą wymaga zróżnicowania prędkości a nie jazdy z prędkością maksymalną na danym odcinku. Ten który rusza przy włączającym się zielonym musi z reguły jechać wolniej (40-60 km/h). Maksymalna prędkość (70-80 km/h) należy mieć jeśli wjeżdża się na zielone w ostatnim okresie wyświetlania zielonego. Inaczej auta, które dojadą na kolejne światła zbyt szybko stworzą minikorek i zaczną blokowac ruch.
Podobnie rozwiązania widziałem na autostardach w Austrii (w górach). Jeśli jest zbyt gęsty ruch lub utrudnienia, to sygnalizatory parę kilometrów wcześniej wyświetlają ograniczenie prędkości do 100, 80 a nawet 60 km/h. Dzięki temu auta na przodzie zdążą ucieć z problematycznej strefy zanim dojadą kolejne. Przyczyną powstawania korka jest właśnie ten moment kiedy auto muszą się zatrzymać i ruszać ponownie (płynność jazdy), a nie kwestia ilości poruszających się aut.
Bump:
Cytat:
|
Korzystam z AutoMapy i komunikatów TMC (ale to poza Polską) w NX.
|
To jeszcze mniej przydatne do jazdy w mieście. TMC aktualizuje informację o korkach w mieście jeszcze wolniej niz Google maps (o ile w ogóle). Z moich obserwacji wynika że Google maps ma aktualnie ok. 10-15 min. opóźnienia - niestety ale to wciąż za dużo na szybko tworzące się korki w mieście w godzinach szczytu. Zresztą sam algorytm Google ma pewną wadę. Wszyscy poruszają się najbardziej przepustową trasą, która zaczyna się korkować. W tym momencie Google kieruje na trase alternatywną, która z definicji jeszcze szybciej się zakorkuje bo ma mniejszą przepustowość. Więc moim zdaniem użyteczność maps googla kończy się na informacji gdzie jest korek, a alternatywne objazdy wyznaczane przez Google mają ograniczoną użyteczność w mieście. Na autostradzie (gdzie jest np. permanentny 20 km zator i lepiej zjechac wcześniejszym zjazdem na drogę alternatywną) może to działąć, ale w mieście z definicji nie da rady