Kilkukrotne grzanie świec
Ponieważ idzie zima, siadłem dzisiaj przy kompie i czytam tematy zimowego rozruchu... Ludziska piszą, że kilkakrotnie grzeją świece przed pierwszym rozruchem silnika... Wszystko super tylko... Jak uruchamia się grzanie świec żarowych to wiadomo, że osiąga odpowiednią temperaturę i np. gaśnie kontrolka, która nas o tym informuje... Jak wiadomo, świeca żarowa jest podczas rozruchu chłodzona paliwem, aby się jej rozgrzana do czerwoności końcówka nie przepaliła... I teraz moje pytanie: po jakiego grzyba kilkukrotnie grzać świece skoro bez rozruchu mogą ulec przepaleniu - jeśli nie zostaną schłodzone, przecież i tak wyższej temperatury nie dadzą niż są do tego przewidziane, ale za to szybko je wykończymy i akumulator również... czy nie lepiej jest po zagrzaniu świec próbować odpalić auto żeby dostały paliwa, a jak nie zapali wtedy drugi i ewentualnie enty raz je grzać za każdym razem próbować rozruchu? Na takie uszkodzenie świec - kilkukrotnym ich bezsensownym grzaniem zwrócił mi uwagę mechanik jak miałem jeszcze opla...
Co Wy na to? Wydaje się być to całkiem logiczne...
|