Pierwsze dwa zdjęcia nie dają podstaw by uznać, że dane uszkodzenie jest świeże. Na krawędziach pęknięć widoczna jest warstwa kurzu, a to nie stanie się w jeden dzień. Ponadto nie ma tam żadnych elementów, które mogły by spowodować takie pęknięcia (nic nie mogło by się tak odkształcić, by doszło do kontaktu tych elementów) Trzecie zdjęcie wskazuje na uszkodzenie świeże. Pytanie, kiedy zrobione były te fotki?
Cytat:
|
rzeczoznawca powinien wiedzieć na wskutek jakiego uderzenia, jakie uszkodzenie zachodzi.
|
Tak, oczywiście. Pod warunkiem, że ów rzeczoznawca ma doktorat w tej dziedzinie, lub - jak w moim przypadku - zajmuje się także rekonstrukcją wypadków drogowych i potrafi określić wartość i wektory oddziałujących na poszczególne elementy sił.
Cytat:
|
i czy warto jeszcze ściągać ten zderzak czy nie.
|
Tak. Nie dość, że warto, to trzeba i to choćby tylko dlatego, by ustalić, czy czasem jakiś odkształcony element, w najbliższym czasie nie zrobi ci dziury w chłodnicy, nie przetnie jakiegoś kabla, czy węża. Takie prowizoryczne naprawy, jak prezentujesz na tych fotkach mają to do siebie, że są
prowizoryczne. W rozumieniu dosłownym, są dopuszczalne jeśli trzeba dotrzeć do domu na własnych kołach. Ja jednak nie znajduję żadnego usprawiedliwienia dla dalszego korzystania z auta w takim stanie technicznym. Przecież drgania, wstrząsy mogą spowodować, że te "poprawki" puszczą, zderzak się oderwie, wpadnie pod koła i pojedziesz (nie daj Bóg) pod koła ciężarówki jadącej z przeciwka. Nie wyobrażam sobie ponadto, by jakikolwiek diagnosta postawił pieczątkę pod pozytywnym badaniem technicznym.