Odp: Niedoładowany akumulator
Sporo jest tu tematów o napięciu i ładowaniu akumulatora oraz BMS. Tak dla Mk3, jak i innych modeli.
Jak chcesz być mądrzejszy od wszystkich z wcześniejszych tematów, zamiast jechać czym prędzej do mechanika, to nie zdziw się, że zaraz będziesz kupował kolejny akumulator. Nowy, w pełni naładowany akumulator ma Cię witać napięciem 12,8 - 12,9 V (na klemach, gdy auto w trybie oszczędzania energii, czyli żadnego naciskania przycisków na pilocie itp.). Po otwarciu auta już może zlecieć nawet w okolice 12,6 - 12,5 V, a to jeszcze nie jest kluczyk w stacyjce w pozycji zapłonu.
Prostownik ładuje do 16,2 V. Ładowarki nieprzekraczające progu 16 V (zwłaszcza te proste z ograniczeniem 14,4 lub trybem AGM do 14,9) nie robią gęstości elektrolitu lub robią to po wielu cyklach ładowania, często w ciągu kilku dni. I nic tu nie ma do rzeczy, jakie to auto. Dopóki akumulator ma elektrolit płynny, to ta elektro-chemia jest identyczna. Do ładowania takimi napięciami zdejmuje się klemę, a jeszcze lepiej wyjmuje akumulator. Ładowarki procesorowe są dobre do podładowania, bo trzymają się w zakresie napięć, jakie samochodowa elektronika dobrze znosi. Ale to zawsze coś za coś. Bezpiecznie, ale nie do pełna. Dlatego z raz, dwa razy w roku powinno się użyć prostownika i cieszyć się akumulatorem przez 5 albo więcej lat.
Jak masz napięcie poniżej 12 V i pozwalasz na jego utrzymywanie, to lada moment aku będzie nadawał się tylko do utylizacji. Silnik odpala głównie dzięki temu, że akumulator jeszcze nie ma zdegradowanych płyt oraz ma zapas pojemności, więc potrafi z siebie wykrzesać wystarczająco dużo prądu, pomimo niskiego napięcia i już niskiej gęstości elektrolitu.
|