@
hak64
Coś mi się wydaje, że sposób myślenia w tym przypadku może być między nami różny- w przypadku opisanym niżej będę myślał bardziej o sobie i żeby krzywda się nie stała moim pasażerom.
[drogą dedukcji]
Jeżeli delikwent ma Polskie prawo jazdy podrobione na Ukrainie, lub też niema w ogóle, a trafił w moje auto... Spisuję oświadczenie sprawcy wypadku i czekam na wypłatę z odszkodowania- i tyle.
Jeżeli ktoś zarzuci mi, że delikwent nie miał prawa być sprawcą zdarzenia drogowego, bo nie ma uprawnień... no sorry, ale z nieba danych osobowych tj. PESEL, nr. ubezpieczenia itd. z nieba nie wziąłem. Ubezpieczalnie mają dostęp do CEPIKU i gość, który ma prawko (podrobione) w ręku- jego prawko nie istnieje w CEPIKU, bo nie przeszło przez ręce organu mającego możliwość dokonania wpisu w CEPIK, że gość: o takim imieniu i nazwisku, numerem PESEL (a w przypadku osoby nieposiadającej numeru PESEL – serię, numer i nazwę dokumentu potwierdzającego tożsamość oraz nazwę państwa, które wydało ten dokument), taką datą i miejscem urodzenia, takim numerem identyfikacyjnym REGON i takim adresem zamieszkania- posiada prawko z takim numerem Prawa Jazdy. Nie mniej zawsze warto mieć zdjęcia z miejsca zdarzenia (każdy ma komórkę i większość telefonów komórkowych ma aparat), a najlepiej do tego mieć jeszcze świadka.
[bimp]
Ok. Poczytałem trochę:
https://motoryzacja.interia.pl/prawo...ja,nId,2445298
https://osk-jantar.com/ukrainskie-pr...775;ne-polsce/
Kwestia jest taka, że przekupując urzędnika Ukraińskiego, otrzymujemy prawko z wpisem do jakiś tam ukraińskich papierów. Po powrocie do polski chcąc wymienić prawko na polskie, urząd w polsce po potwierdzaniu zgodności danych i wiarygodności zagranicznego prawa jazdy wydaje krajowe prawko.
W tym przypadku nikt nie jest w stanie to udowodnić.