Odp: 2.0L Duratorq-TDCi odpalanie jak w toto lotku
Przyłączę się bo przez pęcherze powietrza w przewodach paliwowych, czoło kończy się mi gdzieś w okolicy czubka głowy.
Trenowane na Renault Megane 1,5 dci.
Pęcherzy powietrza w sprawnym aucie nie ma!! I nie ma tu ale. nie mówię o jednym małym bąbelku. Mechanicy twierdzą że mogą pojawiać się w przewodach bo znalezienie nieszczelności nie jest tak proste jakby mogło się wydawać.
S-Max tak jak Megane nie ma pompy paliwa w zbiorniku. Powietrze które pojawia się w układzie paliwowym dostaje się do filtra paliwa, ropa cofa się do zbiornika. Pompa wtryskowa próbuje zaciągnąć paliwo a zasysa powietrze a to chyba nie dobrze.
W Renault walczyłem rok, zrobiłem nawet obejście ( przewód powrotny z pompy szedł nie do filtra( takie francuskie podgrzewanie paliwa) a od razu do zbiornika. Pęcherze zniknęły. Samochód poszedł na części bo po raz drugi sypnęły się wtryskiwacze majster nie wyczyścił mi zbiornika paliwa z opiłków pompy DELPHI.
Rozpisałem się podsumowanie:
Pęcherzy nie ma być:
Przewody
Filtr
Pompa wtryskowa/ podawcza
Wtryskiwacze.
Pomysł z bańką jak najbardziej poprawny.
Odpalanie raz od strzała drugi raz za 10 - czujnik położenia wału lub wałka rozrządu, już nie pamiętam który dokładnie. Oczywiście pod warunkiem że paliwo w przewodach jest!
Jeszcze słowo o świecach żarowych, przy mocnych mrozach się przydają ale latem równie dobrze może ich nie być a sprawny silnik odpali bez zająknięcia.
|