Nie. Inny styl życia.
Styl życia, że mógłbym coś zrobić sam, czegoś się nauczyć (sam), ale mi się nie chce bo wolę wydać kasę na kino, nowy telefon, nowe auto.
Jak się coś psuje, jak coś potrzeba, to szukasz komu to zlecić do zrobienia, naprawienia.
Albo w ogóle po co coś naprawiać, jak można kupić nowe.
Przestali się martwić odkąd w ich kraju jest tania siła robocza, która robi wszystko za nich i dla nich. Potem okazało się, że po co mieliby w ogóle się uczyć czegokolwiek więcej niż jest to potrzebne do podstawowych funkcji życiowych.
Minęły pokolenia i okazało się, że nie dość, że to ogólne "lenistwo" przeszło także na dzieci tych co to wcześniej właśnie potrafili wszystko naprawić, to jeszcze dochodzi kwestia, że oni naprawdę nie mają ochoty być wszestronni we wszystkim.
Odwrotnie niż Polacy. Bo my jak nam pada sprzęgło, to zaczynamy grzebać po radzieckich forach, jaki jest numer części, potem próbujemy sami, jak coś schrzanimy to szukamy mechanika, ale że nam zawsze w kieszeni brakuje, to szukamy takiego, co to byłby tani, ten tani robi coś na drucik albo trytkę i jakoś się kręci.
Oczywiście są też tacy, co mechanika znajdą od razu drogiego (i nie mówię tutaj o zasadzie że drożej znaczy lepiej, bo się można oczywiście naciąć) ale sami wiemy jak było, jest i będzie. Oczywiście patrzę też na następną generację w Polsce która powoli się robi podobna do zachodniej cywilizacji, ale w UK widać to niestety na każdym kroku.
Niejednokrotnie jestem świadkiem/uczestnikiem rozmowy, gdzie panie wymieniają się uwagami która restauracja jest lepsza i nie widzę w tym nic dziwnego,
gdyby nie kwestia, że zawsze pada zdanie "wyobrażasz sobie jakbym miała sama gotować? Przecież to się nie opłaca (finansowo)?"
Jak się kiedyś dopytywałem, to gotowanie u nich naprawdę ogranicza się do wrzucenia dania do mikrofalówki lub piekarnika. Tylko.
Nawet sałatka to zazwyczaj gotowa mieszanka z pudełka.
Nie pamiętam, żebym przez ostatnie 6 lat widział kogoś, kto przyniósłby gotowe kanapki do pracy (w folii czy pudełku).
Nie. Zupki chińskie i gotowe dania (Ready meals) to podstawa.
No i oczywiście foodvany które przywożą gotowe kanapki (jedyne 7 zł za dwie małe kanapeczki).
To samo przekłada się na świat samochodów.
W Anglii jak widzę, że ktoś sam zmienia koło na poboczu, to będzie to Polak, Litwin, Rumun lub Łotysz. Chyba tylko raz widziałem że jakiś Indyjczyk przyjechał pomóc kuzynowi zmienić koło. Znając tutejsze realia, zapomniał raczej przedłużyć assistance.
Ze swojego otoczenia nie znam osoby która nie ma assistance na drodze.
Nawet sam przyznam się szczerze, że jak rozwaliłem oponę na dziurze, to nawet nie chciało mi się wyciągać koła na zewnątrz (wraz z lewarkiem) tylko dzwoniłem po assistance aby mieć papierki, że przyjechali i założyli zapasowe koło.
To nie jest kwestia niedorozwinięcia, tylko "zachodniego" stylu życia (które ja osobiście nie pochwalam). To jest kwestia, że moja agencja mieszkaniowa ostatnio zadała mi pytanie, jak to możliwe, że u mnie tak długo żarówki działają.
Ja się pytam, jak to? A oni, że tyle lat pan mieszka i nigdy pan nie zgłaszał, żeby przyjechać i wymienić. Mówię, że sam wymieniam a babka czy ja się nie boję że mi się coś stanie po czym dodała że "a pan z Polski, to pan pewnie majster na budowach to się pan zna". Miałem odpowiedzieć że tak. A rano płatki śniadaniowe to z wódką bo mam uczulenie na laktozę
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Po wielu latach się do tego przyzwyczajasz.
Na koniec tylko podsumowując, ja nie mówię, że ktoś jest lepszy a ktoś gorszy.
Jest inaczej.