Cytat:
|
Moim zdaniem w większości wjeżdżając pod zakaz kierowca jest świadom że popełnia wykroczenie
|
Znam przypadki, kiedy nastąpiło to przez przypadek, ze względu np. na zasłonięty znak, albo gapiostwo spowodowane ogólną dekoncentracją w nieznanym terenie. U mnie ostatnio jest to nagminne , gdyz dwukierunkową drogę przy kościele przerobiono na jeden kierunek. Przez miesiąc sporo osób jeździło na pamięć pomimo, że ksiądz przypominał z ambony
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Problem jest taki, że w normalnej sytuacji można na miejscu to zagrożenie ocenić i wtedy kończy się upomnieniemm lub wynegocjowaniem niskiego mandatu. Natomiast z nagrania nie zawsze jasno wynika czy było zagrożenie i jakie w tedy są szanse negocjacji - pewnie niskie.
Czy wystarczy że taki filmik jest przesłany czy osoba wysyłająca musi dopełnić jeszcze jakiś formalności, które w pewnym stopniu będą "filtrować" nadgorliwość tych osób które po prostu zrobia sobie z tego sposób na zabicie czasu. Czy każde doniesienie (przesłany film) wymaga weryfikacji i wyciągnięcia konsekwencji czy np. przesyłający musi jakoś oficjalnie wnieść sprawę, mieć jakieś żądania, domagać się czegoś?