Nie wiem jakim cudem zapomniałem o swojej niedawnej historii, wyparłem ją z pamięci (jedna cholerna śruba), ale też był dźwięk, słyszalny do ok. 3k rpm.
Dwa tygodnie temu, w mega wilgotny wieczór, totalna mgła, samochód zaczął bardzo często szarpać (kiedyś mówiłem, że tylko raz na jakiś czas mi poszarpuje). Badałem ciśnienia, sterowanie, dawki - wszystko ok w chwili szarpnięcia - nie da się zauważyć na przebiegach. Potrafił szarpnąć nawet na tempomacie, czy stojąc na czerwonym. Bezsilność.
Następnego dnia w sobotę wybrałem się na przejażdżkę, by sprawdzić wersję zapodanego moda i słyszę straszne jęczenie, maska w górę - uff to na szczęście nie turbina, gdzieś od przodu silnika.
Nagrzał się nieco, trochę ucichło. 10 minut później, pod domem już brakowało prądu - kontrolki esp, abs.
No i... W niedzielę wyjąłem alternator, a w poniedziałek założyłem nówkę sztukę - denso 150A (zamiast 120), 2 lata gwar. kosztował w krk od ręki 440pln, tyle co wyceniona regeneracja. Do tego rolka napinacza, która terkotała.
Cisza, spokój. A co najważniejsze - przy okazji zero szarpania. 2 pieczenie na jednym
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
(Nawet sama małżonka przypomniała mi, że sam mówiłem, że te szarpania to musi być coś z prądem. I miałem przepsikać contact'em wszystkie wtyczki. No rzeczywiście tak mówiłem
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.)
A zmierzam do tego.... byś zrzucił pasek osprzętu - być może ten dźwięk to któraś rolka, sprzęgło altka/kompresora?
Pozdowienia, M.