To tak samo, jak wspaniały ASS, czy zalecanie wymiany oleju po 30-40 tysiącach kilometrów i parę innych pomysłów, by w tabelkach zużycia paliwa i emisji pozornie wykazać się postępem oraz ograniczeniem ilości wytwarzanych odpadów. Sęk w tym, że całe auta teraz szybciej stają się odpadami, niż jeszcze kilkanaście lat temu.
Akumulator kwasowo-ołowiowy co do zasady nie zmienił się od ponad 100 lat. Płyta dodatnia, płyta ujemna, roztwór kwasu siarkowego między nimi i wszystko razy sześć. Zasady ładowania też przez ten czas się wiele nie zmieniły - tam działa chemia. Tyle, że różne dodatki sprawiły, że teraz trzeba to zwykle ładować napięciem o 0,x V wyższym, niż stare "antymony". Ca-Ca i te ze śladową zawartością srebra ładują się trudniej, wymagają nieco wyższego napięcia do pełni szczęścia, ale nadal elektrolit chemicznie rządzi się tymi samymi prawami i przy spełnieniu warunków napięcie / temperatura będzie gazował tak samo, niezależnie od technologii wykonania płyt.
Wszelkie inteligentne systemy ładowania mają odciążyć silnik / alternator, aby znów, iluzorycznie zmniejszyć spalanie. Tu coś wziąć z hamowania silnikiem, w niektórych autach odzysk energii cieplnej z hamulców i wszelkie inne pomysły. Z pewnością nie służy to przedłużeniu życia akumulatora, jeżeli system celowo go rozładowuje, zamiast trzymać w buforze z małym prądem, utrzymując prawidłową gęstość elektrolitu. Są zalety (np. zwiększenie napięcia, aby doładować, gdy zimno), ale mam wrażenie, że poszło to w złą stronę i wszystko przykryte jest kocykiem marketingowego bełkotu. Dopóki te "inteligentne" systemy będą pozwalały na zbicie napięcia poniżej 13 V, to nie będę ich uważał za rozwiązanie sprzyjające środowisku przyrodniczemu i użytkownikom pojazdów a jedynie branży motoryzacyjnej
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. Te akumulatory na pierwszy montaż też mają nas utwierdzać w przekonaniu, że te systemy są dobre. A później kupiony akumulator będzie gorszy, pożyje krócej to i więcej klientów pojedzie do serwisu (najlepiej ASO) i będzie chciało znaleźć usterkę, bo przecież oryginalny akumulator 7-8 lat kręcił a ten "nowy" padł po 3, czy 4, więc szukajcie usterki. A niejeden, niezbyt uczciwy mechanik, jak "ma znaleźć", to znajdzie, skoro klient sobie życzy. Wymieni bulbulator, wstawi regulator ciśnienia klem, odgrzybi elektrolit i przy okazji sprzeda kolejny akumulator
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Koszty są niewielkie, ale nie dajmy się ogłupić, że wszystko, co producent daje do nowych aut ma służyć użytkownikom tych aut
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Niektóre systemy mają zmuszać klienta to częstych zakupów i / lub wizyt w serwisie. Często nie jest to też zła wola producentów, tylko skutek wprowadzania coraz bardziej fantazyjnych norm i przepisów, których spełnienie wymaga "psucia" samochodu w fabryce, żeby uszczknąć coś z emisji i ilości odpadów gdzie się da.