Kwestia zabezpieczenia antykorozyjnego podwozia nowego auta
Zgodnie z wyciągiem z VIN (ETIS) i stanem faktycznym, świeżo zakupiony fabrycznie nowy Focus z rocznika 2018 "nie posiada zabezpieczenia antykorozyjnego podwozia"... (dla niewtajemniczonych info: dotyczy to wszystkich Fordów przeznaczonych na polski rynek "fabrycznie", nie tylko mojego egzemplarza).
Zgodnie z wykładnią miejscowego ASO klient może we własnym zakresie i na własny koszt (czyli nie tylko w ASO) wykonać zabezpieczenie antykorozyjne podwozia. Nie powoduje to utraty gwarancji (mam to na piśmie).
Tyle, że... żeby dobrze i fachowo pokryć to co powinno być zakonserwowane, zakład specjalizujący się w konserwacjach stwierdził, że aby zabieg miał odp. efekt i długoletni skutek (o co wszak chodzi) - należy zdemontować m.in. układ wydechowy, bak i co ważniejsze wielowahaczowe zawieszenie tyłu (w całości po odkręceniu łącznie 8 punktów mocowania do podwozia).
Zakład jest fachowy, ma doświadczenie w robieniu Focusów (w różnym wieku stąd ma przegląd stanu ich podwozi) - twierdzi, że robienie konserwacji bez demontażu ww. nie przyniesie korzyści, a stąd wniosek, że nie ma wielkiego sensu biorąc pod uwagę koszty vs. efekty (ponad 1000zł wraz z profilami zamkniętymi).
ASO na dodatkowe pytanie o możliwość demontażu elem. podwozia na potrzeby wykonania konserwacji oczywiście odmówiło z groźbą utraty gwarancji.
Jest więc problem - z jednej strony wypadałoby konserwację zrobić od razu (bo jakość tego co wychodzi z fabryki Forda szybko ulega w starciu z polskimi drogami, polską zimą i polską solą). Z drugiej - nie pójdę na utratę gwarancji na zawieszenie.
Ktoś przerabiał temat konserwacji gruntownie? Ma podobne doświadczenia?
Mile widziane rzeczowe odpowiedzi.
|