To nie jest kwestia oznakowania tylko infrastruktury drogowej, która powstała na bazie dróżek łączących większe wiochy.
Tyle razy powtarzam, że dla mnie taka trasa jak E-8 to gigantyczny przykład debilizmu na wszystkich poziomach o zabudowie w taki sposób,
że główna trasa leci przez środek wsi z której odchodzą poboczne drogi.
Lub też typowy system drogi wjeżdżającej w centrum miasteczka, objeżdżającej "rynek" aby "wylecieć" po drugiej stronie.
Próbuję znaleźć na necie teraz fajne opracowania pokazujące jak to wszystko się działo
na przestrzeni wieków ale zapomniałem dokładnego nazewnictwa.
Problemem jest, że przez lata i pokolenia, kolejne mądre głowy nie kombinowały jak wynieść tranzyt poza swoje małe miasta,
bo przecież średniowiecznym myśleniem kombinowali jak tu "polepszyć" obecną sytuację aby ruch był większy, ale koniecznie "przez miasto".
Nawet biorąc pod uwagę wikipedią i proces powstawania miast:
Cytat:
Powstawanie miast – proces zmiany struktury osadniczej regionu, w wyniku której powstaje miasto.
Jest związane z określonym etapem rozwoju społecznego, uwarunkowane społecznym podziałem pracy.
Osady, w których ludność zajmowała się działalnością pozarolniczą stopniowo powiększały się
i zmieniały charakterystykę zabudowy na coraz bardziej zwartą.
W miarę rozwoju cywilizacyjnego i społecznego osiedla te zyskiwały coraz większą odrębność administracyjną i polityczną,
aż wreszcie stały się odrębnymi jednostkami administracyjnymi posiadającymi zespół przywilejów zebranych w tzw. "prawa miejskie".
Istnieje kilka funkcji, zwanych funkcjami miastotwórczymi, dzięki którym osady przekształcały się w miasta:
handlowe i handlowo-usługowe – wiele miast rozwinęło się, gdyż były ważnymi ośrodkami handlu czy rzemiosła;
obronne – miasto powstawało w pobliżu zamku lub warowni, która w razie najazdu służyć mogła schronieniem;
stołeczne i administracyjne – rozwijały się wokół siedziby władcy;
komunikacyjne – miasta powstawały przy brodach, mostach a także przy skrzyżowaniach ważnych szlaków komunikacyjnych. Tym miastom rozwój zapewniały opłaty od przewożonych towarów;
przemysłowe i górniczo-przemysłowe – miasta powstawały na terenach, gdzie znajdowały się dostępne do wydobycia złoża, a także tam, gdzie warunki geograficzne były sprzyjające dla rozwoju przemysłu;
mieszkalne – miasta lokowane w miejscu dogodnym do założenia domostwa;
kulturalne i naukowe – przykładem mogą być miasta uniwersyteckie;
uzdrowiskowe i rekreacyjne oraz turystyczne.
|
To zwróćmy uwagę na punkt powstawania na bazie funkcji komunikacyjnej.
Taka E-8 przelatująca przez pipydówy generowała nie tylko uroki życia "przy trasie" dla mieszkańców,
którzy chcą bezpiecznie spać, ale jakże rozwijała przemysł, handel czy usługi.
Ile się słyszy jak jest teraz płacz, że "obwodnica" zabiła biznes.
No zabiła - bo biznes powstawał dlatego, że ruch był na tej trasie a nie innej.
I tak mamy teraz takie poronione sytuacje, że infrastruktura dalej kuleje mocno.
Jak kraje o wiele bardziej rozwijające się, tworzą obwodnicę dla miasta i ruchu miejskiego a autostrady puszczają w ogóle poza miastem,
tak jadąc trasami szybkiego ruchu nie pakujesz się w obwodnice w godzinach szczytu, bo wygodniej jest to objechać trasą szybkiego ruchu.
W Polsce natomiast obwodnica i trasy szybkiego ruchu są wciąż ze sobą łączone na zasadzie "przecież to to samo i służy do tego samego".
Nikt się nie bawi w kombinowanie żeby były dwie trasy wokół większych miast czy choćby analizę ile "ringów"
tak naprawdę jest potrzebne aby wszystko miało ręcę i nogi.
I tak - masz potem teren zabudowany i ograniczenia.
I nie jest to kwestia złego oznakowania tylko łatania pomyłek kolejnymi pomyłkami.
Bo przecież jakże łatwiej dla budżetu miasta po prostu poszerzyć wylot/wlot do miasta niż budować nowe drogi wokół wraz z łącznikami.
Nie mówiąc, że przecież droga wokół miasta automatycznie "odcina" miasto od tranzytu
i wracamy do punktu wyjścia gdzie dla niektórych pipidów jest to nieopłacalne.
Fajnie ktoś gdzieś nadmienił w tym albo innym wątku, jak w innych krajach nie bawi się nikt w jazdę krajowymi, bo jest to po prostu nieopłacalne.
Tysiące kilometrów pokonuje się trasami szybkiego ruchu aby na odpowiednich zjazdach odbić do miejsca docelowego.
Ile faktycznie pokonuje się taką "krajówką" aby dojechać do celu? 10-20km max?
Polska niestety to wciąż głównie krajówki aby "od czasu do czasu" wskoczyć na wielopasmową szybkiego ruchu.
Pokonanie Polski wzdłuż i wszerz to wciąż kombinacje "którędy jechać".
Wiele razy i u siebie w wątku i w innych mówiłem, że np. jazda po Anglii aby poruszać się pomiędzy dużymi miastami,
to tylko i wyłącznie autostrady.
Tak samo jak w Niemczech.
Nie ma zabawy w stylu "kurcze a tu pojadę sobie na Bydgoszcz,
ale nie ... może lepiej będzie pojechać w przeciwnym kierunku, potem ten kawałek autostradą,
wylecę tu a tu, nadrobię trochę ale będzie wygodniej".
Nie ma takich problemów, bo jazda po prostu jest i wpada się w danym kierunku i spokój na godziny.
Byłem w Polsce jakiś czas temu to mimo naprawdę wspaniałem nowej S-8 czy A2/S2? to i tak nie było łatwo.