Cytat:
|
No wlasnie sie nie zgodze, bo im wiecej nad tym myslalem to bylo wiecej watpliwosci, ale dzien pozniej tak na szybko to jakby nie patrzec zolty jest na drodze z pierwszenstwem. Przeciez odleglosc miedzy jezdniami czy pas zieleni nie moze wplywac na interpretacje przepisow.
|
Nie tyle nie może, co nie powinna, ale...
Biorąc pod uwagę odległość między jezdniami (był już obrazek, gdzie pomiędzy jezdniami drogi znajdowała się ścieżka rowerowa z aleją drzew po obu jej stronach), w takim przypadku kierujący wyjeżdżający z drogi podporządkowanej nie ma żadnych szans na ustalenie, czy ma do czynienia z "przeciwnikiem" zawracającym na drodze z pierwszeństwem, czy też - podobnie jak on - wyjeżdżającym z podporządkowanej i pokonującym skrzyżowanie na wprost. Gdy dojdzie do wypadku, taki argument podchwyci każdy prawnik i śmiem twierdzić, że doprowadzi do uniewinnienia klienta. Co prawda strona przeciwna też się wybroni przedstawiając argumenty, których ja jestem zwolennikiem, obarczając winą zarządcę drogi, który powinien był przewidzieć, problem ustalenia pierwszeństwa na łączniku pomiędzy jezdniami drogi z pierwszeństwem. Dodam, że postawienie na takim łączniku znaków A-7 przed każdą z jezdni, całkowicie eliminuje problem. Obaj kierujący mają wtedy przed sobą znak "ustąp pierwszeństwa", więc żółty ustępuje pierwszeństwa czerwonemu jadącemu na wprost - zgodnie z regułą prawej ręki.