Cytat:
|
Zabrania się wjazdu na skrzyżowanie, jeżeli nie ma możliwości jego opuszczenia. To co denerwuje mnie (i nie tylko) w innych kierowcach, takich którzy myślą w ten sam sposób jak Ty @hak64
|
Wysil się trochę. Wystarczy, że ci oczekujący ustawią się na lewym pasie ruchu jezdni z pierwszeństwem. Nie wjadą całkiem na skrzyżowanie, tylko stoją wzdłuż pasa zieleni rozdzielającego jezdnię. Czy kierując pojazdem czerwonym, który przejechał już pierwszą z jezdni, będziesz ryzykował (przy braku widoczności w prawo) przejazd prze kolejną jezdnię?
Czy wobec tego kierujący, którzy stosując się do przepisu zabraniającego wjazdu na skrzyżowanie - w przypadku braku możliwości jego opuszczenia - nie zablokują go? Jestem skłonny nadal myśleć w ten sposób, nie zważając na zdenerwowanie innych.
Wiele z podanych tu przykładów skrzyżowań uzasadniało słuszność Twojej tezy, o pierwszeństwie dla wyjeżdżającego z podporządkowanej, ale ta grafika, oraz wiele innych (w tym przykład skrzyżowania z mojego sąsiedztwa) przemawiają za dosłowną interpretacją przepisu wynikającego z dyspozycji znaku D-1.
W przypadku skrzyżowań - nazwijmy to rozległych - o znacznej długości łączników pomiędzy jezdniami drogi z pierwszeństwem, wystarczy postawić na końcach łączników znaki A-7, które rozwiążą problem, jednoznacznie wskazując pierwszeństwo dla jadącego na wprost.