Ja będę obstawał przy swoim. Droga to jezdnia+chodnik+ścieżka rowerowa+pobocze, ale jezdnie rozdzielone pasem zieleni, czy zabudowaniami to dwie różne drogi, zwalając swój tok myślenia na PRD i brak określenia "przeszkody dzielącej jezdnie równoległe/o tej samej nazwie/tym samym kierunku"- zwał jak zwał, nawet nie wiem jakby to miało brzmieć w definicji drogi itd.
I w tym miejscu przytoczę PRD w innym kontekście:
Art 13. 8. Jeżeli przejście dla pieszych wyznaczone jest
na drodze dwujezdniowej, przejście na każdej jezdni uważa się za przejście odrębne. Przepis ten stosuje się odpowiednio do przejścia dla pieszych w miejscu, w którym ruch pojazdów jest
rozdzielony wysepką lub za pomocą innych urządzeń na jezdni.
Jak dla mnie, jeżeli droga dwujezdniowa to jedna droga, to przejście dla pieszych byłoby jedno, a nie dwa odrębne, co nie?
Cytat:
|
Odpowiedziom może być: "Cmentarze są pełne tych co mieli pierwszeństwo"
|
Cmentarze to może nie, ale jest różnica w zachowaniu "profilaktycznym" różnych kierowców.
Cytat:
|
Jak widzę przez ile stron trwa udowadnianie racji to w sądzie by to trwało pewnie lata...
|
Nie zdziwiłbym się.
A teraz się wam przyznam, że w tej sytuacji wcielony w kierowcę samochodu żółtego tak na "gorąco", podejrzewam że nie byłbym tego nawet świadomy. Bo jadąc samochodem to się myśli raczej odruchowo, a nie jakie przepisy się podświadomie łamie.