Cytat:
|
Dla potrzeb TCO, przyjmuje się interwały producenta. Po co podwyższać koszty na flocie, skoro karta przeglądowa mówi co innego?
|
Dla floty nie ma to znaczenia statystycznego. Jak masz dziesiąt aut i jedno padnie to problem mniejszy niż auto pojedynczego użytkownika. Natomiast, okresy międzyprzeglądowe nie zakładają 100% skuteczności, tylko wynikają z pewnego ryzyka statystycznego. Awaria może wystąpić wczesniej. I to że jedno z kilku tysięcy aut nie wytrzyma do końca okresu tylko statystycznie to potwierdza. Samochód też nie jest projektowany jako 100% bezawaryjny, nieuzasadniony koszt takiego projektowania też uderzyłby w nabywcę (flotę). Trzeba też pamiętać że auto mże być użytkowane w różnych warunkach, co implikuje, że nie ma podstaw zakładać, że istnieje jedyny słuszny okres międyprzeglądowy. Dla użytkowniaka indywidualnego taka awaria, jest jednak bardzo uciążliwa, stąd zalecenia wcześniejsze wymiany jest jak najbardzej słuszne i zabezpiecza przed nadmiernymi wydatkami gdy ma się pecha (tzn. znajdziemy się po niewłaściwe stronie, krzywej prawdopodobieństwa). Wynik rachunku zysków i strat może być bardzo bolesny. Jak z wymianą opon. Jeśli ktoś planuje jeździć autem dziesięć lat, to powinien piewsze gumy wymienić po 5 latach, chociaz teroretycznie (i pewnie praktycznie) mógłby na nich jeździć kolejne 2-3 lata minimum. Tyle, że nie ma sensu ryzykowac jazdy na ośmioletnich gumach, po to aby potem sprzedać auto z prawie nowymi oponami. Podobnie z rozrządem. Jak masz okres międzyprzeglądowy 220 tyś km, a planujesz autem jeździć np. 300 tys km to po co ryzykować? Lepiej wymienić rozrząd po 150-170 tyś km.