Cytat:
|
w PRD niema określonej odległości z jakiej można zacząć mówić o wyprzedzaniu.
|
Można mnożyć przykłady, gdzie prd czegoś nie precyzuje, czasem nawet istotne jest to, co zostało pominięte (jak w pkt 4 art 22, gdzie nie wspomniano o zmieniającym kierunek jazdy). Ścisłe trzymanie się litery prawa bywa czasem zgubne i kierujący powinni to sobie uświadomić. Moja córa krótko po zdanym egzaminie na prawo jazdy miała zwyczaj przed wyprzedzaniem dojeżdżać prawie do zderzaka auta, które miała wyprzedzać, po czym wrzucała kierunkowskaz, robiła redukcję na niższy bieg i dawała po gazie, by zaraz po wyprzedzeniu zjechać na prawy pas i bujać się swoim tempem. Uświadomiłem ją, że instruktor mówiąc, że wyprzedzanie powinno trwać możliwie krótko i ważne jest niezwłoczne zakończenie manewru, by nie zajmować pasa przeznaczonego dla ruchu w przeciwnym kierunku, nie dopowiedział pewnych istotnych elementów składających się na bezpiecznie wykonany manewr. Dojeżdżając do zderzaka poprzedzającego auta ograniczamy sobie widoczność do małego fragmentu drogi, zupełnie zaś nie widzimy, co się dzieje przed pojazdem wyprzedzanym. Redukcja biegu i gwałtowne przyspieszenie podczas wyprzedzania może być niebezpieczne w czasie trudnych warunków drogowych (opady deszczu, śniegu). Łatwiej wtedy o zerwanie przyczepności opon z podłożem. Niezwłoczny powrót na prawy pas ruchu też może powodować zagrożenie. Wyprzedzony może to odebrać jako zajechanie drogi, a ponadto gwałtowny manewr też grozi utratą kontroli nad pojazdem. Te czynności mają być wykonane płynnie i zawsze z pozostawieniem sobie sporego marginesu bezpieczeństwa, bo niektórzy kierujący złośliwie przyspieszają utrudniając wyprzedzanie, a i ocena odległości pojazdu zbliżającego się z przeciwnego kierunku ruchu może być złudna (zwłaszcza w przypadku motocykli).