Temat: [Focus 2018- ] Wrażenia z jazdy nowym modelem
View Single Post
Stary 19-05-2019, 13:23   #895
edmun
ford::expert
 
Avatar edmun
 
Imię: Ponury żniwiarz
Zarejestrowany: 08-02-2014
Skąd: Birmingham UK
Model: MK3 Estate Titanium X EcoBoost 182KM
Silnik: 1.6
Rocznik: 2012
Postów: 4,555
Domyślnie Odp: Wrażenia z jazdy nowym modelem

Nie tylko podatek.
To akurat rośnie powoli.
Nie w takiej skali aby to aż tak bardzo przeszkadzało.
To jest bardziej kwestia, że możesz kupić używane auto 3-4 letnie za 12 tysięcy funtów
i płacić 240-250 funtów miesięcznie rat, albo bierzesz nowe z salonu i płacisz 250-300 funtów na rok.
Mówię na swoim przykładzie i Focusa.
Stałem przed podobnym wyborem w 2016 roku gdzie szukałem albo używanego Focusa MK3 z 2012 roku
albo mogłem wziąć z salonu nówkę MK3FL.
Umowy są zazwyczaj na 3-4 lata. W salonie bierzesz MK3FL na 3-4 lata,
ale po dwóch latach chcesz wymienić na MK4 to nie robią zbytnio problemów.
Bardzo często jak wchodzi nowy model, to możesz pojechać z obecnym autem
i negocjować że chcesz wymienić na nowsze i tworzysz od nowa umowę na 3-4 lata.
Płacisz 300 funtów miesięcznie za nowe auto i masz limit przebiegu na rok na jakieś 10-12 tysięcy km.
Większości to wystarcza.

W momencie końca umowy masz 3 opcje:
a) oddajesz auto do salonu. Auto oczywiście ma być w akceptowalnym stanie czyli prawie jak nowe
b) oddajesz auto do salonu ale bierzesz następne (wtedy przymykają oko na jakieś większe ryski czy zmęczone felgi)
c) wykupujesz auto dla siebie, czyli spłacasz różnice ile już "zapłaciłeś" a ile jest wciąż do zapłaty.
Oczywiście od kwoty z trzech/czterech lat wstecz czyli ile wtedy auto stało w "zakupie".

Sam musisz decydować czy opłaca się używane starsze auto za 250 funtów miesięcznie plus naprawy we własnym zakresie
czy nowe auto za 300 funtów miesięcznie z limitem przebiegu i auto nigdy nie jest Twoje ale przynajmniej masz tylko oleje,
filtry, hamulce i raz opony do zrobienia ale płacisz za wszystko w ASO (niemałe kwoty).
200 funtów to jakieś 981 zł, 300 funtów to obecnie jakieś 1471 zł.

Z racji, że strona Forda nie pozwala mi korzystać z konfiguratora to nie mam jak screenow podrzucić.

Osobiście uważam, że są ludzie którym opcja "wypożyczenia długoterminowego" się podoba i pasuje.
Ja jestem chyba z tych co nigdy czegoś takiego nie zrobią.
Jestem w stanie zrozumieć, że w momencie jak brałem swojego Focusa za 12 tysięcy funtów na 4 lata na raty,
to w momencie jak go kończę spłacać i jest on warty jakieś 4? może 5 tysięcy funtów to jest kiepsko,
bo utrata jest naprawdę spora, ale jak pomyślę, że miałbym mieć limit kilometrów,
płacić w ASO za klocki, filtry, oleje, potem po trzech latach zostawać z niczym
a mając świadomość że przez 3 lata płaciłem więcej niż raty za własne auto.
No nie.. jednak chyba wolę używane auto z potencjalnymi usterkami do naprawy
i potencjalnymi rzeczami do "zrobienia" już w nabliższej przyszłości niż wypożyczać nowe auto.
W Anglii jednak mam wrażenie, jest po prostu pewna klasa społeczeństwa, która uważa, że prywatny "leasing" jest po prostu opłacalny.
Mi wystarczy się rozejrzeć po podjazdach przed domami, aby widzieć jak ludzie zmieniają auta wraz z przyjściem nowego modelu.
Tylko że te auta zazwyczaj są tylko do miasta, więcej stoją niż jeżdżą,
a jak przychodzi koniec umowy to w ogóle nie są w użytku bo trzeba na przebieg uważać.
No i osobna sprawa że zazwyczaj auta są wśród osób,
które nie potrafią ani samodzielnie zmienić koła, ani cokolwiek ugotować ani wymienić bezpieczenika we wtyczce do odkurzacza.
Jako "Polacy" można by powiedzieć że oni są po prostu niepełnosprawni natomiast po dłuższym pobycie w Anglii
i często po dłuższych konwersacjach z ludźmi z innych zachodnich państw zauważasz,
że jest to po prostu "zachodni styl życia" nastawiony na totalny konsumpcjonizm.

Osobna sprawa, że my Polacy po prostu mamy we krwi kombinowanie i zaradność i przepaść pomiędzy tymi dwoma światami jest
po prostu zbyt duża aby to na początku w jakikolwiek sposób "ogarnąć".
Nawet taki przykład, jak naprawy opon gdzie często w Anglii po prostu tego nie robią i się nie podejmują,
a w Polsce taka opona to "panie.. jak nówka, zaraz się zrobi i będzie dobrze".
Nie chodzi o druciarstwo ale jednak pewien respekt do wydawanych pieniędzy.
Są oczywiście też skrajności, ale tam gdzie Polak potrafi wykorzystać ponownie jakiś sprzęt, naprawić,
nie mówiąc nawet o oszczędnościach wynikających z prostej wymiany części,
tak na zachodzie ten sprzęt idzie po prostu do kasacji i "kupuje się nowy".
Ale to już wątek na osobny temat, bo jak mówiłem - druciarstwa w Polsce też nie brakuje i też nie jest to aż tak czasami zdrowe.

Ostatnio edytowane przez edmun ; 19-05-2019 o 13:28
edmun jest offline   Odpowiedź z Cytatem