życie dopisało ciąg dalszy scenariusza...3 dni temu gwizd trochę się zrobił głośniejszy i agresywny...no ale była sobota, mechanika udało mi się umówić na wtorek...kazano mi nie panikować, bo i tak przecież jężdżę gwizdakiem od jakiegoś czasu. no ale w niestety....w poniedziałek moja lepsza połowa wyjechała coś załatwić i 3 km od domu jak twierdzi usłyszała jakby coś pękło, jakby jakaś sprężyna...samochód momentalnie zaczął tracić moc, udało jej się zjechać na parking...po pół godzinie podjęła próbę (już w asyście znajomego) przejechania paruset metrów--- zapaliły się kontrolki silnika, oleju, akumulatora i czarne kłęby dymu z rury...tak więc skończyło się na holowaniu...traktorem
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. ...co ciekawe ustało gwizdanie
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum. ... podobno w silniku nie ma oleju -- znajomy sprawdził ale na ciepłym...co ciekawe tydzień temu też sprawdzałem stan oleju - i było ok ( przez 4 mce nie zjadł ani kropli w/g wskazań bagnetu )...także auto stoi sobie pod domem u zaprzyjaźnionego farmera i nie wiem co począć....wygląda na niezłą rozpierduchę....jak myślicie, co się tam mogło stać? mam obawy, ze nastąpił koniec .... załamka totalna