Cytat:
|
Czytam ten temat i ręce mi opadły.
Jak można nie wiedzieć, że przed zieloną strzałką trzeba się zatrzymać?
(...)
|
Z Krakowa jesteś, to powinieneś kojarzyć miejsce
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Skrzyżowanie z wjazdem na Bora Komorowskiego od strony Okulickiego - aby jechać w stronę skrzyżowania na Wiślickiej należy zatrzymać się na strzałce. Zatrzymywałem się za każdym razem (nawet jak było pusto, a widoczność jest tam zawsze b. dobra) do momentu, jak stojąc (po zatrzymaniu przy strzałce i wręcz na 1 sek przed ruszeniem) przed przejściem wjechał we mnie z pełnym impetem zestaw 40 ton. Gdyby ktoś był w tym momencie na przejściu zostałby rozjechany przez mój samochód, który wręcz wystrzelił do przodu, a na koniec poprawiony ciągnikiem. Generalnie "duży" zatrzymał się sporo za przejściem. Gdyby ktoś siedział u mnie z tyłu w aucie... nie wyobrażam sobie tego nawet.
Tłumaczenie kierowcy? "PRZECIEŻ MIAŁEŚ ZIELONE, MOGŁEŚ JECHAĆ. NAWET
NIE HAMOWAŁEM". Czy jechał 50km/h? Wątpię, panu bardzo się spieszyło... Oczywiście u niego lekko pęknięty zderzak, policja spisała jego dane i puściła dalej.
Od tamtego momentu jak jedzie za mną coś większego niż osobówka to nigdy się nie zatrzymuję na tej strzałce, o ile nie ma pieszych na przejściu. To jest po prostu strach. A czasem nawet osobówki się boję, widząc jak mi siedzi na dupie i nawet nie zwalnia przed sygnalizacją.
Choć z drugiej strony są takie strzałki, gdzie powinno się je bezwzględnie usunąć - wyjazd z Krokusa (pomiędzy Krokusem a Obi) - wieczna strzałka w lewo jak jest możliwość jazdy, bez zielonego światła. Rozumiem, że jest tam przejście dla pieszych, ale to wystarczy dać po prostu zielone światło, kolizyjne. Przecież to jest kompletny absurd.