Zrobiło się chłodno i powstał mi problem z silnikiem klekocze jak szalony z rana, obroty silnika są OK i normalnie się wkręca na obroty ale nie da się jechać wcale. dzieje się to tylko jak jest chłodno, o dziwo po wciśnięciu pedału gazu w samą podłogę na max auto raptownie dostaje powera i jedzie.
Przy próbie ruszenia coś go dławi całkowicie, aż by zgasnął i nie da się jechać aż silnik się nie nagrzeje. wymienione świece,przewody WN, cewka, nowa pompa paliwa, filtr paliwa i cała wiązka elektryczna
Odkryłem że moja odma olejowa jest zniszczona a sam wężyk ogólnie aż się spłaszczył.
Moje pytanie ( nie interesuje mnie ekologia) tą odmę to można wywalić ? czy wystarczy zaślepić dziurę w kolektorze dolotowym ??
dodam że cały dolot zarzygany olejem, nie wiem skąd ale znalazła się tam śrubka 10ka pewnie poprzedniego właściciela auta to oleju jest tak jej połowę łebka na głębokość
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
EDYCJA:
nowe fakty, nie można zaślepić dolotu z skrzyni korbowej w kolektorze dolotowym ponieważ faluje obrotami i gaśnie :/ ale za to odpala od strzała "na widok kluczyka" a przez 2 lata trzeba było go kręcić przez 3-4 sek za każdym razem nie ważne jesień, zima, lato, ciepły silnik czy zimny.
Zobaczymy jak będzie wyglądał jutrzejszy rozruch