Cytat:
Jakbyś przejeżdżał przez Węgry to byś w Polsce odetchnął Goście nie mogą oglądać obrazków w postach. Zarejestruj się klikając tutaj aby uzyskać pełen dostęp do forum.
|
No niestety, w Polsce każdy walczy na drodze o przetrwanie i każdy ma innego kierowcę w dupie. Dominują zachowania:
- muszę, muszę wyprzedzić i być pierwszy za wszelką cenę
- prawo jazdy zabierają powyżej przekroczenia 50km/h? To pojadę 49 więcej
- jak mi się śpieszy na drodze, to ja mam zawsze rację
- czerwone światło jak się zapali, to mam jeszcze parę sekund na przeskoczenie
Niedawno kupiłem kamerkę i zacząłem nagrywać głównie tych co na czerwonym przelatują w różny sposób. W morzu innych nagrań to niewiele, ale jak ktoś chce obejrzeć to zapraszam:
link
Tamten wypadek z BMW i pieszym na Sokratesa w Warszawie to tak naprawdę kropla w morzu innych zdarzeń drogowych. Jeśli ktoś sądzi, że ten wypadek akurat coś zmieni, to bardzo się myli.
Nie zmieni się nic, ani w Warszawie, ani w Polsce. Przyczyn jest kilka.
Zacznijmy od Warszawy:
Prezydent miasta Trzaskowski nie zajmuje się transportem (poza hasłami rzucanymi w przestrzeń mediów). Przerzucił obowiązki na zastępcę Soszyńskiego. Ten na transporcie nie zna się, ale jest członkiem gabinetu politycznego Schetyny i dostał zadanie politycznego trzymania Prezydenta w ryzach. Kontekst polityczny jest istotny, gdyż tak naprawdę to on a nie Prezydent Trzaskowski decyduje o kształcie transportu w mieście.
Przede wszystkim jest też kierowcą jak my, ale uważa, że powinna obowiązywać "amerykańska wolność" dla kierowców i tylko ich dopinguje. To że wcześniej była miejska polityka ograniczenia jezdni, priorytetów dla komunikacji miejskiej, pieszych to jest dla Niego solą w oku. Stąd torpeduje jak tylko może wszelkie projekty ograniczenia ruchu aut w mieście.
I teraz Polska ogólnie:
Statystyki wypadków w Polsce malały przez lata, także kierowcy byli straszeni wieloma fotoradarami, stacjonarnymi i mobilnymi. I nagle ekipa rządząca jest zlikwidowała, ograniczyła je o 90%. Przy okazji nie ma żadnego przyzwolenia politycznego, niezależnie od opcji politycznej, na podniesienie kwot mandatów z max 500zł. Sporo się mówi o potrzebie zmian, ale nikt nic z tym nic nie robi.
Wiosną br nasz rząd zmienił zapis wykonawczy nt tolerancji istniejących fotoradarów o czym mało kto wie. Dotąd była tolerancja do 10km/h, teraz jest do 25km/h, czyli pełna wolność dla kierowców i wręcz zachęcenie do łamania przepisów. Skoro rząd pozwala, to dlaczego nie, prawda?
Jak tu niektórzy piszą, za naszymi granicami nagle kierowcy jeżdżą kulturalnie, przepuszczają pieszych, nie łamią ograniczeń prędkości. Wielkie zdziwienie dlaczego tam można, a u nas nie. To nie kwestia ich kultury, bo doskonale widać jak auta np niemieckie, holenderskie jeżdżą po polskich drogach. To kwestia zamordyzmu wprowadzonego odgórnie przez rządy innych krajów.
Fotoradary możliwe są wszędzie, nie potrzeba żadnych tablic informujących o nich, mandaty są wysokie. Sam dostałem raz z Niemiec, przekroczyłem o 3km/h i przeszło do Polski bym zapłacił 10Euro. Nie zapłaciłbym? Polski urząd skarbowy ściągnie sobie sam...
Poza tym odcinkowe pomiary prędkości też są, też bez oznaczeń, restrykcje zaś za przekroczenie o np 50km/h więcej są szokujące, łącznie z utratą auta i możliwością więzienia, nie wspominając już o tysiącach Euro mandatu. Dlatego właśnie taka kultura jazdy jest poza Polską. Inaczej się nie da nas kierowców temperować na drodze.
Na koniec przykład z Holandii. Autostrada 4-5 pasmowa, znaki zmiennnej treści wyświetlają ograniczenie do 70km/h. W oddali widać kolejny znak że można jechać 120km/h i widać że nic, ale to totalnie nic nie ogranicza ruchu i te ograniczenie jest od czapy. I co robią kierowcy? Wszyscy, ale to wszyscy zwalniają do 70km/h, nie wyłamuje się nikt.
Dlaczego? Bo jest szansa, że mogą być tam kamery, które prędkość zmierzą...