Duże zużycie oleju
Witam od kilku miesięcy jeżdżę Mondeo 2.0 16v z 2001 roku benz+LPG. Kupiłem go od znajomego i auto wydawało się raczej pewne. Poinformował mnie przy zakupie że co jakieś 2-3 tygodnie robił małe dolewki oleju i w sumie jak nim jeździłem to faktycznie na te 1000km był delikatny ubytek na bagnecie. Auto jeździło na Mobile1 10w40.
Na początku tego miesiąca wymieniałem olej i zmieniłem na Valvoline 10w40. Po tej wymianie jakby problem z dolewkami znikł.
Pojawił się inny problem, że auto zaczęło szarpać na gazie. Pojechałem do gazownika i okazało się, że listwa wtryskowa od gazu jest padnięta. Gazownik wymienił tą listwę i chciał jeszcze sprawdzić świece. Niestety przy odkręcaniu pierwszej świecy okazało się, że góra od świecy się ułamała i pokruszyła się porcelana, której część spadła na tłok. I tu zaczęło się kombinowanie. Najpierw chciał to czymś wyciągnąć, później próbował wydmuchać. W końcu zdjął kolektor i jakoś to przedmuchał, że widać było że resztki świecy wylatują (nie wiem czy wszystko). Złożył wszystko z powrotem odpalił samochód i niby wszystko było ok, silnik pracował równo, pojechałem do domu i wyglądało, że jest ok.
Na drugi dzień jak odpaliłem samochód przywitała mnie chmura białego dymu z wydechu. Niestety wtedy przed odpaleniem nie sprawdziłem stanu oleju przed tą "naprawą" było w okolicach połowy Min-Max. Po nagrzaniu silnika już tak nie dymiło. Na drugi dzień przed wyjazdem sprawdziłem stan oleju i na bagnecie pokazywało Min czyli jakby sporo ubyło. Dziś zauważyłem również, że podczas gwałtownego przyspieszania pojawia się za samochodem dym z wydechu.
Teraz moje pytanie czy ta nieszczęsna "naprawa" mogła tak coś spierdzielić, że czeka mnie teraz remont silnika?
Od razu powiem, że wycieku żadnego nie widzę, w zbiorniczku od płynu też nie widzę żeby był olej.
|