Odp: Co nas spotkało na trasie czyli nasze nagrania z CAR DVR
Ależ wolno Ci mieć swoje zdanie. Ja też nie jestem alfą i omegą, jednak skoro zawodowo zajmuję się rekonstrukcją wypadków, to prezentuję - powiedzmy - przeciętny punkt widzenia biegłego. Tu należy zauważyć, że zdanie sądu zwykle opiera się właśnie na opinii biegłego (lub kilku biegłych). Z autorem filmiku prowadzę korespondencję na PW i on także - bardzo słusznie zresztą - podkreśla fakt, kamera nie zawsze oddaje to co widzą oczy. Niemniej ja wskazuję, że ten filmik - użyty przez oskarżyciela - z pewnością pogrążyłby nagrywającego.
Zdaję sobie sprawę, że autor nagrania skupiał swoją uwagę na przecinającym jego tor jazdy Volvo, a nie na dzieciaku, który gdzieś dalej właził na drogę, ale biorąc pod uwagę, że gdyby doszło do wypadku, to organ procesowy zada biegłemu konkretne pytanie: "czy kierujący.... miał możliwość uniknięcia zdarzenia?" - Tak, miał. Zarejestrowany obraz ukazuje nam moment wytworzenia zagrożenia (wejście dzieciaka na przejście). Potem widok przesłania nam skręcające Volvo, ale skoro nie widać dzieciaka wracającego na chodnik, ani też przebiegającego przez oś jezdni, to znaczy, że nadal jest na pasie ruchu nagrywającego i w każdej chwili może wykonać kolejny nieodpowiedzialny krok. Bezsporną kwestią jest tu jedynie kwestia wskazania winnego wytworzenia zagrożenia (dzieciak wchodzący na przejście na czerwonym świetle), natomiast zgodnie z art 3 Ustawy prd, kierujący na widok zauważonego zagrożenia ma obowiązek podjąć działanie, lub tego działania zaprzestać. Mając powyższe na względzie - gdyby doszło do wypadku z udziałem tego dzieciaka- trudno było by uniknąć zarzutu przyczynienia.
Miłego dnia.
__________________
§23
|