Cytat:
|
To co wyliczyli jest na pograniczu szkody całkowitej i powiedzili mi żebym nic więcej nie zgłaszał i sprawa trafi na drogę sądową ale za dużo, rzeczy wyszło a na pieniądzach nie śpię, dlatego się zastanawiam czy jednak nie wezwać jeszcze raz rzeczoznawcy a później odsprzedać szkodę, bo jak będzie całka to wypłacą do wartości pojazdu - złom czyli samochód.
|
Kolego, nie wiem jakimi kategoriami myślisz, ale jeśli - jak powiadasz nie śpisz na pieniądzach, to orzeczenie szkody całkowitej będzie dla Ciebie najkorzystniejszym rozwiązaniem. Wcześniej jednak jedź do warsztatu, ustal co jeszcze jest uszkodzone, domagaj się korekty wyceny i uwzględnienia w niej konieczności wymiany jak największej ilości części np. konieczność wymiany skrzyni biegów, bo coś w niej terkocze i coś się blokuje. Ubezpieczyciel orzekając szkodę całkowitą, wypłaca odszkodowanie stanowiące wartość pojazdu przed szkodą, pomniejszoną o wartość wraku. Nie muszę chyba podpowiadać, że konieczność wymiany skrzyni biegów znacząco obniży wartość wraku, zatem dostaniesz więcej kasy do ręki. Dysponując grubszym portfelem możesz zlecić naprawę auta na częściach oryginalnych, ale z odzysku. To zaś pozwoli zachować nieco kasy w portfelu.
Odpuść sobie firmy skupujące szkody, zwłaszcza takie, które oczekują, że to Ty zapłacisz koszty sądowe. Znają rzeczywistą wartość szkody, znają swoje możliwości, więc dlaczego to Ty masz ryzykować swoją kasę, aby oni zarobili? Coś tu jest nie tak i albo dopiero uczą się swojego fachu, albo przesadzili z wyceną szkody (ubezpieczyciel zaniżył, a oni zawyżyli), w związku z czym sąd będzie rozstrzygał pomiędzy jednym oszustem, a drugim. Wynik takiego eksperymentu możesz sobie wywróżyć z fusów po kawie...